31 gru 2016

Mardraum 'Southern Darkness'

CD'15
Totenkopf Propaganda

Lista utworów:
1. Winds of Tomorrow
2. Transylvanian Bloodlust
3. Southern Darkness
4. Drakula's Scroll
5. Serpent's Tongue
6. Ritualistic Moonlight Sacrifice
7. Blitzkrieg over Israel
8. Imperial Genocide of the Macabre
9. My Adversary

Trzeci i ostatni zarazem nieistniejącego już Australijskiego Mardraum powalił mnie na kolana swoim prymitywizmem, surowości i piekielnym Złem, które wręcz wyrywa się z każdego riffu, każdej linii wykrzyczanej przez Lortiisa Nazghoula. Ale powoli, wpierw garść informacji. Mardraum został uśpiony na początku 2015 roku. 2 członków i członkini założyli kolejny nieświęty twór, a mianowicie Goatblood. Zbieżności interesów z Niemieckim Goatblood nie powinno być, wszakże obie hordy to podziemie. Dodam jeszcze tylko, że cała czwórka w mniejszym lub większym stopniu stanowi trzon takich hord jak: wspomniany Goatblood, Rattenkönig, Funerary Temple, Blood Ritual, Neurotic Dysphoria. Jako, że omawiany tutaj Mardraum cholernie mnie zainteresował, zdecydowanie niebawem muszę sprawdzić w/wym zespoły. Czas na kilka słów o albumie.
'Southern Darkness' brzmi jakby był nagrany gdzieś na początku lat '90tych, no maksymalnie w ich połowie w Norwegii. Drugie skojarzenia to przez ową nieprzeniknioną surowość, Moonblood. Chociaż w tym przypadku, tylko brzmienie nasuwa takie skojarzenia. Struktury utworów Australijczyków są bardziej chaotyczne, bardziej bezpośrednie. Utwory krótsze, bo skupiają się wokół 5-ciu minut na utwór, przez co są bardziej dynamiczne. Oczywiście, album został nagrany nie w celach zachwycania się nowymi rozwiązaniami i pomysłami. Każdy z tych utworów, które znalazły się na 'Southern Darkness', kroczą dumnie ścieżką hołdu dla starego, brudnego i prymitywnego Black Metalu. Nie ma tutaj miejsca na okultystyczną wiedzę, budowanie klimatu, wyszukane pasaże hipnotycznych transowych riffów. Nie, Mardraum mówiąc bez ogródek po prostu napierdala swój archaiczny, piwniczny zatęchły Black Metal. Riffy gitar są wypadkową surowej i podłej demówki z rejonów Norweskich wymieszanych z charakterystyczną 'melodyjnością' którą serwowały (i poniekąd do dziś hordy chylące czoła starej szkole tak czynią) Niemieckie hordy. Większość albumu stanowią szybkie blastujące tempa, ale zwolnień czy średnich temp też nie brakuje. Świetną robotę zrobił wokalista. Sposób i tonacja jego wokali dodaje poziomu nienawiści materiałowi, który dzięki tego rodzaju głosowi wywyższa się na inną półkę z jakością swej surowizny. Kult surowego Black Metalu, nic dodać nic ująć.
Mardraum, pozostawił po sobie 3 albumy, 2 splity i spora ilość demosów jak na 4 lata istnienia. Wszyscy ci, którzy uwielbiają surowe granie jakie było nam dane słyszeć na demach i wczesnych albumach hord gdy scena Skandynawska dopiero ponosiła swój łeb, zapewne zbudują ołtarzyk dla Mardraum. Reszta, cóż, może nie będzie zachwycona, ale wg mnie muzyka Australijczyków broni się sama. Warto ich sprawdzić!

8/10

https://www.facebook.com/MardraumOfficial
http://www.thepaganfront.com/totenkopfpropaganda/

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz