3 sty 2017

Exussum 'False God Evolution'

CD'15
To the Head Records

Lista utworów:
1. Self-Proclaimed God
2. Ohmnivorous
3. Bringer of Plague
4. The Frequency of Fear
5. Bodies in the Bog
6. Evolution of the False
7. Telekinetic Mutilation
8. The Meat Harvest

Po 12 latach istnienia, Amerykanie z Exussum wypuścili w 2015 roku swój pierwszy pełen krążek. Historia ta jest jak wiele innych, które śledzący poczynania innych podziemnych kapel znają aż za dobrze. W sumie mało to istotne, bo patrząc i skupiając się na samej muzyce, lata oczekiwań na ich debiut wytrwałym maniakom Exussum się opłaciły. Z góry zaznaczam, że do nich nie należę, bo zespół poznałem stosunkowo niedawno wraz z ich debiutem. I otrzymałem całkiem konkretny kop w pysk, ale o tym poniżej.
Amerykanie uprawiają coś na modłę miksu klasycznego Death Metalu i wymieszanego z bardziej technicznym podejściem. Nie wiem co za 'mądra głowa' nazwała ich muzykę na wiadomo jakiej stronie jako Blackened Death Metal / Grindcore. Tego ostatniego to naprawdę tyle w ich muzyce co życia na powierzchni planety w miejscu wybuchu bomby atomowej. Przede wszystkim konkretną robotę odwala na 'False God Evolution' wokalista, a jego głęboki wręcz mroczny growl. Brak tutaj udziwnień czy urozmaiceń, ot tonacja Andreasa Hollsteina pozostaje przez całe 32 minuty trwania albumu taka sama. Pojawiają się okazjonalnie nakładki dwóch ścieżek jego wokaliz, sprawiające wrażenie aplikowania jeszcze większej wściekłości. Jeśli miałbym przyrównać jego growle to wydaje mi się, że Tommy Dahlström ze szwedzkiego Aeon jest tutaj dobrym porównaniem. Z tą różnicą, że Tommy używa jeszcze swego gardła do wszelkiej maści wykrzyczanych linii / fragmentów tekstów. Czas na gitary. Otóż, riffy z bardzo udanymi solami przez większość materiału korzystają z dobrze znanych starych patentów. Zalatuje to trochę klasyką, ale chłopaki wprowadzają udziwnienia np na zakończenie powtarzanych riffów - melodyjne i dość skomplikowane technicznie zagrywki. Cóż, nie jestem wielkim fanem tego typu 'plumkania'. Jednakże, zostały one umiejętnie wplecione w główne aranżacje, stanowią jedynie jakby urozmaicenie. 'The Meat Harvest', ostatni utwór,  okazał się zbyt naszpikowany owymi pomysłami i najzwyczajniej wg mnie przekombinowany. Są w nim momenty gdzie wkraczamy wręcz w sam środek popisów techniki i synchronizacji takiego grania. Niestety takie elementy były dla mnie bezcelowe w Death Metalu. Z założenia miało to uczynić muzykę jeszcze brutalniejszą, a w efekcie dało jedynie kiepską papkę popisów wirtuozerskich. Tempa Exussum stosuje przeróżne, bo jest masa blastów, rytmicznego galopowania na średnich obrotach. Są też wolniejsze partie, jednak zespół czuje się bardzo dobrze i sprawdza w każdym rodzaju serwowanych prędkości. Ciekawe jest też brzmienie 'False God Evolution', dalekie od mięsistych brutalnych odpowiedników z amerykańskiej sceny. Postawiono na kartę z dość surowo brzmiącymi instrumentami. Jakże mi się morda cieszy, słysząc stopy perkusji terkoczące bez podbicia trigerrami. A przynajmniej brzmiące naturalnie.
Exussum nagrali całkiem ciekawy materiał, który jak na debiut wysoko stawia poprzeczkę. Techniczne granie, które nie jest pozbawione korzeni starej szkoły, to naprawdę bardzo dobra pozycja dla maniaków tego gatunku. Konkretne riffy, wokal przy którym aż chce się na równi drzeć mordę do liryków, no i ciekawe zmiany temp. Szkoda jedynie tego ostatniego utworu, bo popsuł całokształt. Oby to nie był wyznacznik kierunku w jakim chłopaki chcą podążyć.

7,5/10



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz