21 sty 2017

Face Of Oblivion 'Cataclysmic Desolation'

CD'16
Comatose Music

Lista utworów:
1. Embracing Damnation
2. Seismic Anomaly
3. Cataclysmic Desolation
4. Aokigahara
5. Futility
6. Walls of Flesh
7. Irreconcilable Differences
8. Scaphism
9. Paradoxical Undressing
10. Debridement
11. Descent
12. Shroud of Hypocrisy

Face Of Oblivion powstał w 2009 roku i po demówce wydanej w tym samym roku, dwa lata później ukazał się debiut pod skrzydłami ich obecnej wytwórni, czyli Comatose Music. To już drugi album Amerykanów, z tą różnicą że na następcę debiutu kazano nam czekać 5 lat. Cóż, zważając na koneksje muzyków z innymi mniej lub bardziej znanymi zespołami, jest to zrozumiałe. Zresztą, mało ważnym wydaje się ten fakt, gdy po takim czasie otrzymujemy tak dobry album. Przyznaję, że kilka lat wstecz bardziej siedziałem w tym gatunku, tj. Brutal Death Metalu. Obecnie przestałem już zagorzale śledzić co nowego się ukazuje z prostej przyczyny zwanej potocznie czasem. A raczej jego brakiem lub niewystarczającą ilością. Ogarnąć w dzisiejszych czasach i być na bieżąco z nowościami hmm... trzeba by wydłużyć dobę o raz tyle, zatrudnić sobie służbę domową do wszystkim codziennych zadań, by samemu móc skupić się tylko na muzyce. Żyjemy jednak w Polsce i skoro nie mam głowy by wykminić konkretny przekręt na szybką kasę, to co począć, egzystuję jak każdy z was. Ile mogę spędzam z muzyką dzieląc cenny czas na wiele innych mniej znaczących obowiązków.
Porzucając powyższe marzenia i wracając z hukiem twardo na ziemię, muszę przyznać że Amerykanie naprawdę konkretnie dowalili. Przede wszystkim brzmienie, które można wrzucić gdzieś pomiędzy czystą polerkę a mięsne ochłapy. Zakres aranżacji i technika wykonania utworów wymaga w przypadku Face Of Oblivion, by dźwięk był nie skażony brudem. Tak wiem, teraz 90% już skreśliło ten zespół, bo dzisiaj im brudniej tym lepiej. Brutalna i techniczna ściana dźwięku serwowana przez Amerykanów ocieka również krwią i mięchem, to zdecydowana zaleta dla brzmienia tej płyty. Niestety głębia, ten dół dźwięku niknie gdy panowie sporadycznie zapuszczają się w techniczne bezcelowe galopy, które potocznie nazywam plumkaniem. Te fragmenty po kilka - kilkanaście sekund są irytujące, burzą trochę odbiór płyty i skutecznie obniżają dynamikę utworów. Bo przy naprawdę zajebistych zwolnieniach, ciężkich walcach, riffach tremolo niczym w old schoolu nagle, jak z dupy przy grypie żołądkowej, wyskakują jakieś poplątane melodyjki. I mimo, że jest tego naprawdę niewiele w trakcie 33-ech minut trwania albumu, to jednak na jest i daje się we znaki niczym jątrząca się rana. Co dalej? Otóż reszta jawi się w zjełczałych barwach radości, bowiem pozostałem elementy układanki 'Cataclysmic Desolation' bardzo mi odpowiadają. Powiem więcej, dzięki temu albumowi stwierdzam, że będę częściej zaglądał i zgłębiał wydawnictwa Brutal Death Metalu. Zacznijmy od wokali, które zostały użyte tutaj we wszelakich możliwych repulsywnych formach. Od głębokich gutturali, po growle, krzyki, odpychające bulgocząco-chropowate głosy... Takie spektrum wszystkiego poza świniakami, czego możemy się spodziewać po tym gatunku. Perkusja, trochę wysunięta na przody a w szczególności werbel który przy blastach i szybszych tempach zagłusza pracę gitar. Z drugiej jednak strony zabieg taki skłania do bardziej wnikliwego wsłuchania się w aranżacje i struktury utworów. Tempo utworów w przeważającej części jest szybkie, często zmieniające się, urywające się, łamiące ekstremalne szybkości z choćby średnimi tempami. Uświadczymy też sporo zwolnień, ale nie ma w nich nic z męczącego na okrągło slamu. Ot, bardzo dobre zwolnienia w których równie wiele się dzieje. O gitarach tak jak wspomniałem, bardzo dobre riffy pełne techniki ale niestety również incydentalnych technicznych i niestrawnych papek. Odbyło się też bez zbędnych inter z filmów grozy czy innych pornosów, za co duży plus. Nie ukrywam, że takie zabiegi sprawiają frajdę może przy pierwszym czy drugim odsłuchu materiału. Jednak gdy n-ty raz słyszę zarzynaną i wrzeszczącą kobietą czy to piłą łańcuchową czy też fiutem jakiegoś typa - cóż, zaczyna wiać nudą. I tym akcentem zakończymy, bo Face Of Oblivion zaserwował solidną, brutalną płytę przy której ciężko się nudzić.

8/10

https://www.facebook.com/pages/Face-of-Oblivion/335969426441
http://www.comatosemusic.com/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz