24 sty 2017

Häxenzijrkell 'Des Lasters der Zauberey'

CD'16
Amor Fati Productions

Lista utworów:
1. Des Lasters der Zauberey     
2. Canon Episcopi

Niemiecki projekt, którego członkowie zachowują anonimowość, zeszłego roku wypuścił swój drugi materiał. Tego samego roku, przed ukazaniem się tej Ep'ki, ukazało się pierwsze demo, które Niemcy (lub Niemiec?) wydali własnym sumptem na taśmie limitowanej do 80 sztuk. Demo zawierało jeden utwór trwający ponad 13-ście minut. To chyba tyle wstępu, czas odnotować klika słów odnośnie tego wydawnictwa.
Häxenzijrkell para się Black Metalem i żadnych wątpliwości ku temu być nie może. Dodatkowo, gatunek został strasznie uproszczony, zminimalizowany aranżacyjnie. Zamiarem jak mogę się domyślać miało być stworzenie chorobliwego klimatu, muzycznej podróży ku porażce, niedoli, upadkowi i boleści duszy. Fakt, owego uproszczenia struktur muzycznych nie wpłynął na niesamowitą ofertę zespołu. W dwóch utworach zostaje nam przekazany obraz nędzy, pasma opętań, hydry religijnej która w czasach zabobonu średniowiecznych fanatyków dumnie wznosiła swe ohydne łby. Minimalizm riffów, jak i współpracującej sekcji rytmicznej, ogranicza się w dużej mierze do powtarzalności patentów. Te z kolei, udaną monotonnością wprowadzają w trans. Należy tu jednak odróżnić dwie rzeczy. Nie jest to hipnoza (w kontekście budowy i aury utworów) jaką stosuje wiele zespołów by przykryć nią brak pomysłowości. Odnoszę wrażenie, że w tym rodzaju 'uśpienia' został zawarty olbrzymi potencjał. Jak inaczej wytłumaczyć, że po kilkukrotnym przesłuchaniu tych dwóch utworów ma się ochotę na więcej? Przecież gdyby ten materiał był nudny do bólu, usypiał i nic nie oferował duchowo, został by zbluzgany przez odbiorców na starcie lub ominięty i tym samym szybko zapomniany. Ciekawym aspektem jest tutaj uzyskane brzmienie. Utwory sączą się powolnie, a dźwięk zarejestrowanego materiału jest niczym z próby. Autentyczność i surowość to jeden filar, ale drugi tj. wykreowanej atmosfery jest niesamowity. Ciągłe wplatane sample w języku niemieckim o sabacie, czarach, wiedźmach czy Lucyferze robią swoje. Przez całość trwania Ep'ki, a tym bardziej gdy słychać perkusję, nie byłem pewien z czym się mi owe gitary kojarzą. Jednak gdy w drugim utworze, perkusja milknie i słychać samą gitarę, nie miałem już złudzeń. Fragment utworu w okolicy 6 minut i 50 sekund jest powrotem do albumu Bethlehem i albumu 'Dark Metal'. Jednak to tylko moment,  a reszta materiału z 'Des Lasters der Zauberey' nijak nie da się klasyfikować w te ramy. Nie potrafiłem jednak rozgryźć po co w drugim utworze sięgnięto po czyste wokale, które pod koniec robiły chórki. Właśnie wokale... Sporadyczne, chaotyczne i dobiegające z daleka. Jakby rozmyte, bezkształtne ale doza opętania jakże łatwa do wychwycenia. Materiał trwa około 24 minut, jest ciekawy i zajmujący. Jego kunszt polega na chorym i dobrze oddanym klimacie. To tak jak z dobrą książką, gdzie już po kilku stronach lektury wiadomo że będzie trzymać w napięciu do samego końca.
Amor Fati Productions wydało całkiem obiecujący projekt, zadziwiający w swej prostocie. Miłośnicy napierdalania i techniki mogą spokojnie nawet nie rejestrować w pamięci nazwy Häxenzijrkell, bo jest to muzyka zupełnie odmienna. Osobiście polecam.

8,5/10

https://soundcloud.com/haexenzijrkell
http://www.amor-fati-productions.de/

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz