6 sty 2017

Malepeste 'Deliquescent Exaltation'

CD'16
Humanity's Plague Productions

Lista utworów:
1. Disciples of the Sun
2. Cry for Tiamat
3. Roll in Hay with Death
4. Passage to Cosmos and Self-Consciousness
5. Et Nox Facta Est
6. Going Under
7. Serpent's Glory
8. Into the Final Rise

Tym razem Francja i drugi już w 6-cio letnim stażu tej hordy album. Wydaniem wersji płytowej zajęła się amerykańska wytwórnia Humanity' Plague Productions. Ile by tu nie pisać, wybór wydania ich muzyki jak najbardziej trafiony. Prawie 50 minut Black Metalu składającego się na 8 utworów, które tworzą nader dojrzały obraz dźwiękowy i poruszają wyszukane zakątki otchłani ludzkich koszmarów.
Mamy tutaj albowiem do czynienia z okultystycznym, momentami przypominającym rytuał Black Metalem. Utwory są rozciągnięte w swoim czasie, ale nie należą do tych, które zaskakują rozwiązaniami nowatorskimi. Malepeste postarał się, by położony tutaj z wyjątkową szczegółowością nacisk na klimat był tym elementem, który trafi w odbiorców jako pierwszy. Muzycznie jeśli trzeba już używać porównań, to można tutaj przywołać takie połączenie: Deathspell Omega z ostatnich albumów (szczególny ukłon w kierunku 'Paracletus') oraz, gdyby się skupić na melodyjnych fragmentach utworów, Mgła i chyba postawiłbym tutaj ich ostatni album jako ten najbardziej odpowiedni do owego porównania. Jednak drugi człon, czyli porównanie do Mgły, stanowi mały procent oddania tego co można usłyszeć 'Deliquescent Exaltation'. Większość to jednak dźwiękowa paralela ku złośliwej chorobie obłąkańczych cech muzyki i klimatu jaki proponuje nam ze swoich dzieł wspomniany pierwszy człon porównania. W muzyce Malepeste nie uświadczymy blastujących partii czy choćby szybkiego grania. Muzyka francuzów opiera się w dużej mierze na hipnotycznych riffach, które niczym mary z koszmaru oplatają swymi mackami umysł słuchacza. Jest to niczym mamienie głodnego umysłu, który oczekuje wyniosłości, potęgi a zarazem wskazówek jak doznać w pełni Drogi Upadku. Album jest swoistym uwielbieniem Śmierci, treścią jak i wykonaniem muzycznym jest to w pełni udany zabieg. Trudno także szukać tutaj jakichkolwiek pierwiastków, które wskazywałyby że album jest zimną kalkulacją i chęcią sztucznego wpasowania się w nurt ortodoksyjny. Riffy oscylują wokół hipnotycznych schematów, ale nie są to 'zagrania' by przyćmić brak umiejętności czy pomysłów jakimi dysponuje horda. Wręcz odwrotnie, udane i wciągające wolno-średnie tempa wprawiają w obezwładniający trans ciekawości co usłyszymy dalej. Duży wpływ na taki obrót spraw ma wokal Larsena. Cholera, facet ze swoim fanatycznym głosem, chórkami, szeptami, czystymi inwokacjami wpasował się idealnie w schemat Malepeste. Maniakalne wokale połączone z chorym klimatem zawartości 'Deliquescent Exaltation' dają w całości konkretny efekt opętanego albumu, którym warto się uraczyć. Z czystym sumieniem można dać tutaj poniższą ocenę.

9/10

https://www.facebook.com/Malepeste
https://www.facebook.com/HumanitysPlagueProdBlackMetal


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz