4 lut 2017

Grave Miasma 'Endless Pilgrimage'

EP'16
Sepulchral Voice Records

Lista utworów:
1. Yama Transforms to the Afterlife
2. Utterance of the Foulest Spirit
3. Purgative Circumvolution
4. Glorification of the Impure
5. Full Moon Dawn

Pierwsze 4 lata istnienia, Grave Miasma tkwiła w piwnicznych podziemiach pod nazwą Goat Molestör. W 2006 roku Londyńczycy zmienili nazwę na obecną, która bardziej obrazowo jest powiązana z twórczością hordy. Dla tych, którzy do tej pory nie mieli styczności z muzyką opisywanego zespołu (chociaż trudno mi sobie wyobrazić by szanujący siebie maniacy nie znali tej nazwy i nie kojarzyli z daną twórczością), Grave Miasma gra Death Metal gloryfikujący Śmierć, poszukujący skutecznie Ciemności ścieżką głębokiego okultyzmu. Opis ten to duże uproszczenie, ale temat skąd takie powiązania czy nawet asocjacje rozwiniemy poniżej. A przynajmniej spróbujemy.
Licząc w pełnej dyskografii Brytyjczyków, jest to czwarte wydawnictwo. Wpierw zostaliśmy uraczeni dwiema ponad pół godzinnymi Ep'kami, nastepnie ukazał się pełen album i po trzech latach ciszy ukazała się kolejna Ep'ka. Pięć utworów składających się ponownie na ponad pół godzinne misterium nie pozostawia złudzeń, że horda jest dalej w świetnej formie i permanentnie rozwija swój styl. Rzecz jasna, owy rozwój jest utrzymany w sztywnych ramach dusznego i smolistego Death Metalu. Jedyne 'ozdobniki' pojawiające się na tym wydawnictwie to wstawki orientalnie brzmiących gitar czyli element generalnie znany już bardzo dobrze w tej stylistyce. Brzmienie 'Endless Pilgrimage' jest bardzo zbite, siarczyste i cholernie wręcz klaustrofobicznie nisko zestrojone, co miało miejsce i na poprzednich wydawnictwach. Dzięki temu nagromadzenie takich elementów jak odór śmierci, rytuały uwielbienia Śmierci czy też nieczystości po to by odrzucić całun życia, stają się wyczuwalne. Wyrazistość tych elementów skłania percepcję do czucia ogniw składowych wychwalających zapomniane stare doktryny uśpionych bóstw. Dosadniej mówiąc, materiał ten jest pełen inwokacji. Przesiąknięty do cna rytualnością która w każdym z utworów wychodzi z odmętów czeluści by wkradać się w nasz głodny takich doznać umysł. Poza wspomnianą obrzędowością aranżacji, utwory są bardzo rzekłbym 'ciasne'. Owszem, z jednej strony wspomniana okazałość atmosfery, ale z drugiej... tu nie ma miejsca by wepchnąć coś jeszcze, jakieś dodatkowe pomysły. Śmiertelną aurę dopełniają również bardzo niskie wokale, które czasami jawią się w formie wyższych krzyków. Jednak i ta forma wokaliz jest na tyle wepchnięta w przysłowiowy grób, że w odbiorze jest niczym innym jak kolejną inkantacją ku chwale Ciemności. Utwory mają zróżnicowane tempo. I tu kolejna ciekawostka, bo mimo że zmiany następują dość często to nie są w żaden sposób chaotyczne i sączą się niespiesznie niczym powolne cierpienie. Cmentarne krypty zostały otwarte, od was zależy czy dacie się w nie wciągnąć. Wypełnione zatęchłym powietrzem, smrodem zepsucia i wilgocią, kuszą nieodpartą tajemniczością. Grobowy Miazmat zobowiązuje.

10/10

http://www.gravemiasma.co.uk/
https://www.facebook.com/gravemiasma
http://www.sepulchralvoice.de/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz