9 lut 2017

Pest 'Buried'

CD'14
Ketzer Records

Lista utworów:
1. Intro
2. Burial
3. The Kingdom of Madness
4. The Hunt
5. Vicious Wrath
6. Warriors of Darkness
7. Ära
8. Call from the Other Side
9. Awakening
10. Descending into Darkness
11. Totentanz
12. Bygone

Szkoda takich zespołów jak Pest. W tym roku zespół obchodził by swoje 20-to lecie, jednak kolejne losu potoczyły się inaczej. W 2011 roku w wypadku samochodowym zginął w wieku 36-ciu lat Mrok (Artur Białkowski) i zespół zaniechał kontynuacji. Jeszcze tego samego roku zawiesili broń. Opisywany album był jednak już wcześniej nagrany i ukazał się pośmiertnie w 2014. Tak jak decyzja o rozwiązaniu zespołu jest zrozumiała, tak do dzisiaj żałuję że nic nowego nie usłyszymy od Niemieckiego Pest. Kto jest zaznajomiony tylko z Szwedzkim Pest, radzę sięgnąć po dyskografię niemieckiej hordy. 5 albumów jakie nagrali przez 14 lat istnienia są warte uwagi.
Od czego by tu zacząć... 'Buried' jako tytuł idealnie pasował do sytuacji zespołu zarówno dosłownie jak i w przenośni. W końcu ich długoletni kompan odpowiedzialny za perkusję, gitary i część instrumentów klawiszowych odszedł niespodziewanie. Oczywiście na materiale próżno by szukać momentów nostalgii czy melancholii, ponieważ poza utworami które występują w roli intra lub outra, horda zieje nienawiścią i plugawym śmiertelnym klimatem. Większość aranżacji 'właściwych' utworów na 'Buried' jest szybka, intensywna i ubrana w szatę poczucia bezcelowego siłowania się gdy śmierć spotyka życie. Spora dawka klawiszy w tle, która jest bardzo dobrze zgrana z riffami gitar, tworzy owe tło makabryczności. Towarzyszący motyw przewodni na tej płycie którym to jest śmierć, a mając w pamięci okoliczność że jednego z członków zespołu już nie ma pośród żywych, dodaje temu materiałowi dodatkowego wydźwięku. Mniej wybitną stroną tego albumu są takie utwory jak 'The Hunt' w całości zagrany na syntezatorze imitującym fortepian. Słychać tu taką naciąganą sztuczność, coś jakby nie do końca było wiadomo jak powstały pomysł zrealizować muzycznie. Ale jednak coś tam nagraliśmy, to pieprzyć to, niech już będzie. Przynajmniej ja to tak odebrałem. Riffy gitarowe są na 'Buried' jakby lekko schowane za perkusją i wokalami. Trochę też przysłania je pobrzmiewający w tle syntezator. Jednak nie jest to rażące, bo stwarza efekt jakby enigmatyczności. Owa nieostrość, która mimo że instrument jest i tak słyszalny oraz nie traci na uderzeniu, stwarza atmosferę przyczajonej w pobliżu, wręcz możliwego do dotknięcia horrendum. Jeśli mowa o gitarach, należy zauważyć jak sprawnie zespół radzi sobie z wplataniem elementów gitary klasycznej podczas gdy gitara prowadząca nadal gra swoje partie. Blastująca fanatycznie perkusja zwalnia w poszczególnych częściach albumu by przejść w tempa średnie. Wspomagana przez słyszalne linie basu, mimo wspominanej nieostrości gitar, nadal oferuje bardzo dynamiczny kąsek muzyki. Chaotyczne, zatrwożone i jakby nieopanowane wokale dopełniają czary na tej makiawelicznej ceremonii.
Gdyby nie śmierć Mrok'a, Pest zapewne nagrywał by po dziś dzień równie mocne materiały. Można by teraz zacząć snuć całą epopeję o niesprawiedliwości przypadku jakim był wypadek samochodowy tego muzyka. Tylko to już niczego nie zmieni. Lepiej od czasu do czasu włączyć jeden z albumów Niemieckiego Pest i radować spółkę duszy z mordą tym co po sobie zostawili. Niektóre materiały Niemców możecie jeszcze wyhaczyć na durnym Allegro, albo szukać w dystrybucjach.

8,5/10

http://www.pest-musik.de/
http://www.ketzer-records.de/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz