8 lut 2017

Worthless 'Grim Catharsis'

CD'15
Ranka Kustannus

Lista utworów:
1. Mental Hammer
2. Commence the Sacrifice
3. Altered States of Consciousness
4. Mortal Pilgrimage
5. Anthropic Venom
6. Ageless Grimness
7. Perpetual Funerals
8. The Wanderer and His Shadow

Tym razem przychodzi mi opisać trio z Finlandii grające Death Metal. Zespół powstał w 2009 i wypluł z siebie do tej pory dwa demosy i opisywany właśnie debiutancki album. Ponad 40 minut zamknięte w ośmiu utworach mija bardzo szybko, Finowie nie odkrywają niczego nowego poruszając się ścieżkami uczęszczanymi już od dawna. Jednak sprawdza się to bardzo dobrze i kolejny raz muszę przyznać, że nie przeszkadza mi słuchanie riffów i aranżacji które zostały uprzednio wykorzystane pod innymi szyldami nazw.
Finowie porwali się na miksturę gatunkową łączącą Szwedzkie granie sprzed lat i połączyli to zgrabnie z klimatem Fińskich albumów wydanych także w latach ubiegłych. Sporo w tym Grave, ostrej melodyki jaką znamy z Dismember oraz przebojowości z jakiej zasłynął Entombed gdy wydali trzeci album. Trochę nie po drodze było mi z okładką jaką ukazał się 'Grim Catharsis', takie jakby nieudolne nawiązanie do twórczości Beksińskiego. Ale skoro Worthless taką sobie oprawę wizualną wybrał, to już nie moja brocha. Faktem jest, że delikatnie mówiąc ma się to nijak do zawartości muzycznej. Brzmienie materiału to scalenie starej szkoły gitar z dobrze wypośrodkowanym ciężarem pozostałych instrumentów. Zarówno w momentach partii solowych gitar czy też podstawowych riffów, gitara basowa nie znika za ścianą dźwięku i jest nadal dobrze słyszalnym instrumentem. Perkusja nie jest zdecydowanie zarejestrowana analogowo, ale nie razi sztucznością. Realizator dźwięku postarał się by 'Grim Catharsis' w pełni brzmiało autentycznie i stało jak najdalej od nowoczesnej zbitki dźwięków kojarzących się z plastikowym gównem. Struktury utworów charakteryzują się raczej średnio-wolnymi tempami, ale mimo tego 'Grim Catharsis' jest dość dynamicznym albumem. Tak jak wspomniałem na początku, słucha się tego 'bez popity' - wchodzi niczym dobra whisky. Bardzo ciekawie są zrobione wokale, które są wykrzyczane w gardłowy sposób i nijak to do typowych growli nie pasuje. Sekret wysokiej słuchalności tego albumu leży wg mnie we właśnie ów niby mozolnym tempie, które nieodparcie kojarzy mi się ze starą szkołą Death Metalu rodem ze Szwecji. Atmosfera tego materiału wywołuje skojarzenia czegoś chorobliwego. Tak, zdaję sobie sprawę, że to ma się nijak do obecnie modnych i słuchanych hybryd Death / Black Metalowych, gdzie piwniczna pleśń miesza się z gruzem brzmienia. Worthless, mimo że kroczą w zgoła odmiennym kierunku, powodują swoją muzyką podobne zunifikowane poznanie muzyki. Melodyjnie, ale diagnoza wypada podobna.
Worthless swoją muzyką zdecydowanie dotrą do pewnej rzeszy fanów, ale nie spodziewałbym się tutaj setek tysięcy odbiorców. Są zespoły lepsze i gorsze, a miejsce Finów niech pozostanie w undergroundzie. Solidna druga liga, bez zaskoczenia i eksperymentów w sam raz dla takiego starego grzyba jak ja.

7/10

https://www.facebook.com/Worthlessofficial
http://www.rankakustannus.fi/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz