18 mar 2017

Exterminate 'Burn Illusion'

CD'15
Album
Cianeto Discos

Lista utworów:
1. Chapel of Agony (Intro)
2. Doom
3. Burning Illusions
4. The Legacy of the Order
5. God of Deception
6. Judas Tomb
7. The Bells of Damnation
8. Ascencion

Debiutancki materiał Brazylijczyków ukazał się w 2015 roku dzięki tamtejszej Cianeto Discos. Pomimo, że zespół istnieje już 12 lat na swoim koncie poza wspomnianym albumem mają tylko jedno demo i jedną EP'kę. W skład tej maszyny śmierci wchodzą ludzie zamieszani w takie ekipy jak Rebaelliun czy Mental Horror. Z jednej strony byłoby to dobre wytłumaczenie ubogiego wyniku w dyskografii, ale z drugiej... MH nie nagrał nic nowego od 2006 roku i cholera wie czy się czegoś doczekamy. Rebaelliun jak wiemy nagrał zeszłego roku swój trzeci album po reaktywacji. I pomimo, że wałkowałem 'The Hell's Decrees' wiele razy, do dnia dzisiejszego nie mogę się przekonać do zawartości muzycznej tego krążka. No ale miało tu być o Exterminate, czyli najmniej znanym z całej nieświętej trójcy. To do rzeczy, słów kilka o eksterminacji najwyższych lotów.
Po krótkim intrze, Exterminate od razu przechodzi do konkretów. Stylistykę tegoż tworu można określić jako Brutal Death Metal, jednak z dużym naciskiem na szkołę grania z ich kraju pochodzenia. Nie odnajdziemy tutaj nawet echa amerykańskiego odpowiednika tego gatunku. Nawet i dobrze, niech Amerykanie robią swoje a Ameryka Południowa swoje. Można zwrócić tu jeszcze uwagę, że na dobrą sprawę muzyka zawarta na 'Burn Illusion' to nie do końca wypadkowa tego co chłopaki tworzą w pozostałych zespołach. Podczas gdy w Mental Horror tempa są obłąkańcze, a werbel zapieprza na najwyższych obrotach - tu napotykamy zwolnienia lub też średnie tempa, które kojarzą się z bardziej klasycznym podejściem do tematu Death Metalu. Z kolei Rebaelliun to istne nieokiełznane szaleństwo i cios w pysk boga. Według mnie na 'Burn Illusion' temat został ugryziony z obu stron, jednak szala została tak wyważona, by materiał zawierał i furię szybkości oraz przynajmniej wygrażanie pięścią niebiosom. Nie jest to absolutnie żadne powielanie pomysłów, bo może tak odebraliście powyższe wywody. Ot żadna odkrywczość, Exterminate po prostu postawiło karty na pewne schematy po których poruszają się bezpiecznie i wysoko uniesioną głową. Ale do rzeczy i po kolei. Zacznijmy od brzmienia, które odgrywa tutaj nie małą rolę. Przejrzyste z dużą ilością przestrzeni, bardzo dobrze ukierunkowane na dynamikę i łatwość (tfu!) odbioru niejednokrotnie zaawansowanych technicznie patentów aranżacyjnych. Można się przyczepić do ilości nałożonych triggerów na perkusję, ale jeszcze jest znośnie. Wokal bardzo dobrze wyeksponowany na przód, jest potężny i gdy growluje poszczególne linie wokaliz są czytelne. Nie ma jednak monotonii i pojawiają się także wywrzeszczane partie. Linie gitar są zróżnicowane, od szeroko pojętej rytmiki średnich temp, poprzez techniczne riffy oraz sola, aż do typowych dość nawet melodyjnych partii tremolo. Te ostatnie przywołują skojarzenia z nikim innym jak z Krisiun. Bas jest dobrze nagrany, a zboczeńcy zwracający szczególną uwagę na ten instrument bez problemu powinni dotrzeć do jego aranży. Na koniec warto podkreślić jedną rzecz. Otóż, przy tak intensywnym graniu jakie prezentuje Exterminate, porywanie się na utwór trwający niemal 10 minut wydawać się może dość nieobliczalnym posunięciem. Nic jednak bardziej mylnego, utwór przeleciał dosłownie w mgnieniu oka / ucha a złożonością pomysłów wraz z ich wykonaniem powalił na kolana. Ciekawy zabieg w przypadku takiego buldożera jakim bez wątpienia jest owy zespół.
Tak więc, po 12 latach istnienia otrzymujemy debiutancki materiał brazylijczyków, którzy zapewne nie są bardzo znanym zespołem nawet w podziemnych kręgach. Wyszło nader dobrze. Produkcja oraz aranżacje które napotykamy w rozciągłością całego materiału nie pozostawiają złudzeń - mamy do czynienia z profesjonalną robotą dobrze wyćwiczonego w swoim fachu zabójcy. Wiecie czego mi jedynie zabrakło? Co w takich materiałach jest zawsze doznaniem wręcz spazmatycznym w dobrym słowa znaczeniu? Chociażby jakiegoś mini przerywnika, utworu o długości choćby minuty wykonanego na gitarze akustycznej. Mam słabość do takich zabiegów w szczególności w Death Metalu z rejonów Ameryki Południowej oraz Europy. No ale, nie można mieć wszystkiego. Czekam na kolejny cios!

8,5/10

https://www.facebook.com/Exterminatebr
https://cianeto.me/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz