7 mar 2017

Goatdominator 'Temple of the Goat / In Goat We Trust'

kaseta'15
Demo
Fekete Terror Productions

Lista utworów:
1. Goat Semen and Sputum
2. Nocturnal Goat Monster
3. Unholy Goat Cunt
4. Temple of the Goat
5. Infernal Kaosmilitia
6. Goatterrorist Ritual
7. Worship Total Darkness
8. Blackdeath to Mankind

Kilka dni temu przyszła do mnie skromna przesyłka zawierająca dwie kasety do recenzji z Węgierskiego labela urzędującego pod szyldem Fekete Terror Productions. Pierwsza na ogień literek poszła taśma zawierająca dwa demosy horda działająca pod nazwą Goatdominator. Ktokolwiek stoi za tym tworem ceni sobie anonimowość, bo na próżno szukałem jakichkolwiek informacji na ich temat. Materiał ten który jak wspomniałem to dwa dema, również nie wiadomo z kiedy pochodzi. Jedno jest pewne, materiał jest zacny i jak najbardziej wart posłuchania.
Goatdominator to jedna wielka niewiadoma. Kiedy horda zaczęła funkcjonować? Z kiedy pochodzą oba dema? Kto za tym stoi? Skąd pochodzi? Nie ma kontaktu, linków, żadnych ale to absolutnie żadnych informacji. I wiecie co? Pasuje mi to bardzo. Ani to ważna ani ultra potrzebna informacja. Odnajduję tu to co najważniejsze - otóż obcowanie z nieludzką muzyką. Od jakiegoś czasu utarła się reguła, że skoro w nazwie jest 'Goat' to jest to transakcja wiążąca do archaicznego napierdolu. Nie inaczej jest w przypadku owej taśmy. Surowe do bólu brzmienie, katująca przemocą perkusja i brudne charczące wokale. Zacznijmy od gitar. Bez względu na cokolwiek nie można w aranżacjach Goatdominator doszukiwać się choćby atomów oryginalności. Riffy to ujmując w skrócie wyzbyte z jakichkolwiek uczuć poza nienawiścią jazgotliwe, apodyktyczne hymny ku chwale zagłady rodzaju ludzkiego i uwielbieniu dla Kozła. Jeśli spojrzycie się nazwom utworów z pierwszego dema (cztery pierwsze utwory), zauważycie że 'Goat' pojawia się w każdym tytule utworu. Wracając do aranży gitarowych, to istna zdecydowana i bezduszna tyrania. Od pierwszych dźwięków pierwszego dema czuć istny amok, histeryczną wręcz wrogość. Surowe, tradycyjne, ortodoksyjnie przestarzałe riffy które można słyszeć na każdym demosie podobnych zespołów parających się hybrydą barbarzyńskiego Black / Death Metalu prą naprzód z utworu na utwór niczym postępujący złośliwie nowotwór. Perkusja napieprza niczym oszalała. Zresztą, mimo że nie zamieszczono żadnych informacji również i w tej kwestii, to każdy utwór musiał być rejestrowany na sali prób lub chociażby być nagrywany na jakiś 4-ro ślad bez jakichkolwiek zabiegów kosmetycznych dźwięku. Wokale, z którymi miałem w sumie spory problem na początku, bo psuły mi ten jakże godny wpierdol, po pewnym czasie weszły bezproblemowo. A w czym tkwił problem? Ano w tym, że nawet jak na taką siermiężną muzę wydały mi się zbyt chujowe. Ni to krzyki, ni to growle... Tylko w tym cały szkopuł, że fundamenty muzyki Goatdominator są z założenia chujowe i to mocno! W tym właśnie cały cholerny urok!
Dwa demosy Goatdominator to zdecydowanie dobra podwalina by wyczekiwać na kolejne ciosy tego tworu. Utwory krótkie, treściwe i dające ostro po pysku! Czego chcieć więcej? Obskurnie, prymitywnie, regresywnie. Koniec, idę przełożyć kasetę na drugą stronę.

7/10

https://www.facebook.com/Fekete-Terror-Productions-1622879191323005/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz