10 mar 2017

Krowos 'Verbum Luciferi'

CD'17
Album
Nigredo Records

Lista utworów:
1. Verbum Luciferi
2. Infamia in Excelsis
3. Vangelo
4. Malignus
5. Credo
6. Offertorio

Oto kolejny raz zostałem zaskoczony, bo chyba tak najtrafniej można opisać sytuację z Włoskim Krowos. Kolejny raz zostałem przyłapany na tym, że jest to nie pierwszy i z pewnością nie ostatni kompletnie nieznany dla mnie twór. Horda powstała w 2011 roku i jest to już drugi pełen album na ich koncie. Oprócz tego są jak do tej pory 3 splity, Ep'ka i demo. Jak widać członkowie Krowos nie próżnują i co rusz wypluwają kolejne wydawnictwa na panteon nocy. A skąd owe zaskoczenie? Kolejny raz jak się okazuje zespół wartościowy, grający bardzo rzetelnie i ponad przeciętność jest zagrzebany głęboko w podziemiu. W odkryciu dopomogła wydawczyni i szefowa Nigredo Records, Katia, podsyłając materiał do recenzji. Poniżej krótka notatka o muzyce Włochów.
Sześć hymnów jakie oferują nam Włosi to dość specyficzna, pełna nienaturalnych sonicznych doznań podróż. Z jednej strony Krowos czerpie pełnymi garściami z tradycyjnego Black Metalu i tutaj można wskazać na choćby aranżacje riffów gitar. No, przynajmniej na większość z nich. Jest to niemały problem, jak podejść ową sytuację słowami, jak opisać. Bo w sumie w każdym z przywoływanych aspektów znajdziemy jakąś nowinkę, która jest odstępstwem od tradycjonalizmu zakorzenienia inspiracji Włochów. W surowych liniach gitar znajdziemy cały szpaler aranżacji gitar akustycznych. Zabieg ten jakże silnie buduje narastająca atmosferę, która aż zaślepia wyczuwalną rytualnością kompozycji. Z drugiej strony, tak jak już wspomniałem - Krowos rozwija swoje linie aranżacyjne o sporo smaczków, ale podaje je nadal w surowej wersji by nie nadwyrężać wyznaczonych granic stylistycznych. Co więcej? Otóż, słuchając pierwszy raz tego materiału i słysząc owy balans pomiędzy obfitością a zarazem jakby ascezą gitar, wręcz w myślach błagałem o brak solówek. I na szczęście Krowos nie pokusił się o takie zbędne partie. A szczerze było by gdzie umieścić ten zabieg, przecież niektóre utwory trwają ponad 9 minut. Tutaj można wspomnieć również o tym, że horda nie ogranicza się jedynie do jak najszybszego napierdalania bez namysłu. Tempa są zróżnicowane, od wolniejszych po szybkie i w obu przypadkach, a raczej w całym przekroju gamy temp, Krowos przekonuje i nie traci swego oblicza. Słów kilka o brzmieniu, które pomimo ulepszeń studyjnych nadal jest autentyczne i nie pozbawia zespołu tej pierwotnej pasji. 'Verbum Luciferi' jest również bardzo ale to bardzo dynamicznym materiałem. Gdy brzmi całe instrumentarium, wyeksponowany bas daje dodatkowej mocy. I teraz przejdziemy do może nie najbardziej niesamowitego elementu, ale z roli słuchacza najbardziej oczywistego, a mianowicie do wokali. Przyznaję, że początkowo miałem z nimi niemały problem. Krowos, a raczej ich wokalista Tsade prezentuje dwie linie wokaliz przeplatających się na przestrzeni trwania 'Verbum Luciferi'. Jedne to dość histeryczne skrzeki, krzyki które muszę przyznać mają w sobie owe coś - są inne, nieodgadnione. Z drugiej strony pojawia się masa czystych wokali, które to albo odśpiewane lub w postaci deklamacji wprowadzają jakby w kolejny wymiar samą muzykę. Narasta w swej upiorności, buduje coraz to głębsze poziomy tajemniczości. To właśnie dzięki swej niebotyczności aranżacyjnej i wykorzystaniu wokali, do których co tu wiele by nie mówić trzeba się przekonać, ten album wdarł mi się mocno pod czachę.
Podsumowując, mamy tutaj konkretne wydawnictwo. Album jest zdecydowanie przemyślany, ale nie jest to czysta kalkulacja matematyczna. Wszakże wszechobecna tu pasja z oddaniem Black Metalowi nie jest tu obecna bez powodu. 6 utworów, ponad 44 minuty muzyki. Jest na czym skupić uwagę, a atmosfera tego materiału sama was pochłonie.

8/10

https://www.facebook.com/KrowosTSHOBM/
http://www.nigredorecords.com/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz