17 mar 2017

Lluvia 'Eternidad solemne'

CD'15
Album
Hellthrasher Productions

Lista utworów:
1. Abertura
2. Vientos de olvido
3. Rito de melancolia
4. Eternidad solemne
5. Enterramiento en la lluvia
6. Ahogando la luz
7. Divinidad
8. Clausura

Projekt Lluvia pochodzi z Meksyku. Chciałem zaznaczyć to już w pierwszym zdaniu, ponieważ bardzo często jest tak, że zespoły gatunku Black Metal z tamtego rejonu są po prostu mierne. Toporne kompozycje brzmiące niczym odgrzewane kotlety, wszystko po stokroć wtórne i po prostu nudne. I wszystko było by cacy, ale ta siermiężność zazwyczaj była strasznie nieudolna, kompletnie pozbawiona choćby elementarnych pierwiastków jadu, wściekłości. A nawet jeśli był, tym bardziej próżnym trudem bawił niż osiągał zamierzony cel. Lluvia na tle tego motłochu wyłania się niczym kamień szlachetny i od pierwszych dźwięków intra hipnotyzuje aurą i dojrzałością. Poniżej krótki opis zawartości drugiego albumu zatytułowanego 'Eternidad solemne'.
Materiał zaczyna się instrumentalnym intrem gdzie, można usłyszeć odgłosy natury jak woda, wiatry ale w tle dzieje się coś niepokojącego i ten element narasta. Owa dominacja mroku kończy się istną eksplozją już właściwego instrumentarium gatunku Black Metal. Zabieg owej intensyfikacji wpływa jeszcze bardziej znacząco na początkowe dźwięki już drugiego utworu, powodując że doznajemy jakby wrażenia wkroczenia w zupełnie inny wymiar. Muzyka stawia nas od początku w roli słuchacza który znienacka zostaje osaczony potęgą dźwięków. I natychmiast można wyczuć owe Zło, ten najbardziej pożądany element w owej stylistyce. Utwory, a raczej aranżacje są rozbudowane, wielowątkowe. Lord Vast, w pełni odpowiedzialny za całokształt twórczy tego projektu, nie boi się zamykać swoich pomysłów nawet w 9-cio minutowych utworach. One z kolei aż dudnią od nadmiaru wszelakich aranży, które aż tak często się ze sobą nie przeplatają. Owszem, przy takich strukturach powtarzalność poszczególnych elementów jest nieunikniona. Jednak 'Eternidad solemne' często przyłapuje mnie na zaskoczeniu danym pomysłem. Nie są to awangardowe rozwiązania na całe szczęście, ponieważ muzyka idealnie jest skomponowana w sztywnych ramach gatunku. Nawet jeśli chodzi tu o wolne pasaże, bardziej jakby ambientalne. Tempo utworów jest również różne, jednak gdybym miał się opowiedzieć za tym przeważającym to postawił bym na szybkie blastowane tempa. Zaletą materiału jest cecha której czasem niektórym materiałom brakuje by osiągnąć jeszcze wyższy poziom danego nagrania. Mianowicie, mówię tu o tym, że nie jest ważne na jakich obrotach porusza się dany fragment albumu, bo za każdym razem jest równie interesująco. Skoro już jesteśmy przy tempie, to warto zwrócić uwagę na pracę perkusji. Poszczególne linie, nawet te najbardziej szybkie charakteryzują się sporą ilością przejść na tomach czy choćby podkreślenia końca danej linii poprzez uderzenie w blachę. Partie gitar, tu dziele się również wiele. Są zwolnienia na otwartych strunach, akustyczne wstawki, wściekłe melodyjne tremolo ale i też bardzo typowe riffy wywodzące się choćby z wczesnej norweskiej sceny. Patos często miesza się tu ze zgnilizną i surowizną, co daje w efekcie naprawdę ultra ciekawą kompozycję. Ta mieszanka jest wspomagana jakże typowymi wokalami, które są bardzo wyraźne w odbiorze. Barwa głosu wokalisty jest czytelna i gdyby nie fakt, że całość tekstów jest w języku hiszpańskim, to bezproblemowym byłoby zrozumienie tekstów bez sięgania po książeczkę. Album powala klimatem, bo oprócz wspominanego jadu, wściekłości jest i miejsce na bardziej nostalgiczne, melancholijne partie. Utwory które po części mogą kojarzyć się z ezoteryką jak 'Enterramiento en la lluvia' nadają dodatkowej przestrzeni, ale nie niwelują efektu drapieżności całego materiału. Bardziej, rzekłbym, wprowadzają elementy smutku czy chwili wytchnienia przed kolejnym uderzeniem Bestii. No i brzmienie! Rewelacja, czytelne ale ponure i zawiewające surowością gitar. Pełne autentyczności.
Podsumowując, nie spodziewałem się takiego dzieła z Meksyku. Może i album nie jest niczym odkrywczym, ale potrafi niesamowicie przyciągnąć uwagę słuchającego pod każdym względem. Szlak jaki obrał Lluvia jest pełen niespodzianek, jednak wszystko zostało zatrzymane w zgrabnych ramach gatunku. Co tu więcej pisać, chyba tyle, że płytę trzeba po prostu mieć. Konkret zasługujący na 10!

10/10

https://lluvia.bandcamp.com/
http://www.hellthrasher.com/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz