1 kwi 2017

Raventale 'Transcendence'

CD'12
Album
BadMoodMan Music

Lista utworów:
1. Shine
2. Room Winter
3. Without Movement
4. Transcendence

Opisywany dzisiaj przeze mnie album solowego projektu z Ukrainy jest już szóstym z kolei, ale nie najnowszym długograjem. W 2015 ukazał się ostatni jak do tej pory 'Dark Substance of Dharma'. Jednak jako, że nie miałem jeszcze okazji przesłuchać tego materiału, padło na album który jest mi dobrze znany. Zdecydowanie nie jest to wydawnictwo którego słucham często lub wracam chociażby z sentymentu. Nie, ot po prostu uważam muzykę komponowaną pod szyldem Raventale za interesującą na tyle, by chociaż w jednej małej recenzji wspomnieć o tym projekcie.
Solowy projekt gościa ukrywającego się pod ksywą Astaroth Merc oscyluje na pograniczu muzyki Black i Doom Metalowej. Sporo tutaj atmosferycznego grania, budowania klimatu zarówno melancholijną melodyką gitar oraz pasaży klawiszy. Sam twórca określa swoją muzykę jako 'Atmospheric Blackened Metal' i w sumie jest to bardzo trafne określenie. Po pierwsze Diabła tu tyle co nic, czyli z samego założenia terminologia Black Metalu odpada. Po drugie, materiał strukturalnie jest tak zrobiony by uderzać klimatem i związanymi z nim emocjami - wielowarstwowość danych linii w utworach wykracza poza sztywne reguły tego gatunku. A po trzecie i w nawiązaniu do owego Doom Metalu, nie sądzę aby to było trafne porównanie. Owszem muzyka porusza się w wolno - średnich tempach (są też i szybkie partie, żeby nie było - chociażby w utworze 'Room Winter'), ale grobowego przybicia ja tutaj za nic nie wyczuwam. 'Transcendence' jest albumem o dużej sile hipnotycznej, duża część riffów jest transowa i to wprowadza właśnie odpowiednią atmosferę. Praca gitar w połączeniu z klawiszami buduje monumentalne partie, ma się wrażenie uczestniczenia zanikaniu pojmowania rzeczywistości. Nostalgiczny, melancholijny wymiar jaki otwiera swoją muzyką Raventale jest czymś zupełnie innym. Podniosłe partie mieszają się tutaj z smutnymi wręcz zawodzącymi partiami gitar które kojarzą się z 'Brave Murder Day' Katatonii. Można też zauważyć na każdym z utworów swego rodzaju nowoczesne (bardziej kojarzące się z mainstreamowymi zespołami) zagrywki, przerywniki - dosłownie kilka powtórzeń riffu i powracamy do pochmurnych bijących tęsknotą dźwięków. Szczerze powiedziawszy, przeszkadzają mi te elementy i burzą bardzo dobry klimat nagrania. Ale co zrobić, trzeba za każdym przeczekać cierpliwie. Utwory są długie, bo każdy trwa minimum 10 minut. Trudno by jednak nazwać je bogatymi w pomysły. Nie jest to absolutnie żadna wada. Owy klimat takiej nawet rzekłbym pochmurnej tępoty owianej melancholijnym rozżaleniem wymaga sporej ilości powtórzeń danych części utworu. I tak jest właśnie w przypadku Raventale, który snuje swoją muzyczną wizję. Daleki od jakiejkolwiek nudy, daleki od usypiania słuchacza zbędnym i wymuszonym patosem. Na koniec jeszcze wokale. Otóż, Astaroth Merc operuje bardzo dobrą skalą głosu. Jego wokale od wysoko wywrzeszczanych desperackich wręcz krzyków, przechodzą w donośne growle. Czas na podsumowanie.
'Transcendance' jest albumem zdecydowanie na plus. Obfituje klimatem, nie jest albumem nagranym usilnie by coś wydać, to po prostu słychać. Ma niestety swoje mankamenty. Oczywiście, jedni uznać mogą takie podejście jako pozytywne. Może i nawet nowatorskie. Ja jednak, stary dziad nie daję się złapać w tą sieć. Doceniam klimat, całokształt aranżacyjny i realizacyjny. Niestety takie 'nowości', te kilka fragmentów na płycie burzą mój odbiór płyty. Reszta, jak najbardziej bilans dodatni.

7/10

https://www.facebook.com/raventaleofficial/
https://solitude-prod.com/blog/lang/eng/category/badmoodman-music-releases/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz