23 kwi 2017

Sacramental Blood 'Ternion Demonarchy'

CD'16
Album
Ghastly Music

Lista utworów:
1. Demonized
2. Buildings of Burning Flesh
3. Nearest to the God
4. Destroyer of Thought and Form
5. Aeons
6. Sanctimonious
7. The Relic
8. Livid Deaths Descend!
9. Imposed Resurrection
10. De Praestigiis Daemonum

Pochodzący z Serbii Sacrmanetal Blood swoje losy datuje na początek 2002 roku. Po dwóch demosach i dwóch splitach, wreszcie po 14-stu latach nagrali swój debiutancki krążek. Brawa za wytrwałość, chociaż jak wiadomo niektóre zespoły czekają dłużej na swoje pierwsze pełne wydawnictwo. Japońska Ghastly Music (siostrzeczka bliźniaczka Amputated Vein Records), znana z wyłapywania śmiertelnych kąsków Death Metalu, wyciągnęła swoje łapska i po Serbów, ale to bardzo dobrze. Ich muzyka zdecydowanie wymaga większego zainteresowania, tym bardziej że Brutal Death Metal jaki wykonują nie jest żadnym nowomodnym graniem. Pomimo, że muza wręcz bajecznie zapieprza do przodu ze swoją motoryką, to jest osadzona i to głęboko w fundamentach starego Death Metalu. Ale o tym i innych wynaturzeniach z mojej strony, poniżej.
'Ternion Demonarchy' już samym tytułem wprowadza nas w nieświętą ale i zarazem atmosferę horroru. Tytuł, składający się z dwóch słów z których 'demonarchy' można łatwo sobie przetłumaczyć jako zaprzeczenie monarchii, tak pierwszy człon 'ternion' może nastręczać pewne trudności, bo nie jest to słowo powszechnie używane. Znaczenie jego, to po prostu grupa trzech, odpowiednik w tym przypadku świętej trójcy (tfu!). A więc, skoro ktoś mnie zaprasza na obchody zakończenia rządów monarchii owej trójeczki, to ja chętnie wbijam na taki fest. Pomijając już jednak śmieszkowe kpiny pod kątem owej religii, trzeba przyznać że kolesie mają warsztat muzyczny opanowany bardzo dobrze. Tak jak wspomniałem już we wstępie, muzyka jest w dużej mierze oparta na riffach silnie budowanych wokół prącej naprzód motoryce. Połączenie brutalności ogółu muzyki wraz z pracą gitar których riffy wiodące są niczym cylindry w silniku zwanym perkusją na 'Ternion Demonarchy'. Właśnie ta symbioza wszystkich instrumentów jest tutaj zachwycająca. Nie można tutaj powiedzieć lub wyróżnić, że coś tutaj dominuje, że np materiał jest stricte gitarowym albumem. Jest to niemożliwe. Oczywiście, fragmenty utworów gdy pojawiają się gitary solowe, wychodzą wtedy na przód kompozycji, ale to nic nowego i nie definiuje tutaj czegokolwiek. Na albumie znajdują się dwa przerywniki - utwory instrumentalne dające możliwość nabrania oddechu przed kolejną rzezią dźwiękową jaka nas czeka. Zresztą, nie od dziś wiadomo, że wplecione fragmenty gitar akustycznych czy to w formie fragmentu utworu czy właśnie krótkie instrumentalne utwory są czymś fantastycznym na intensywnych albumach. Sacramental Blood, poza tymi wyjątkami, rozpętuje niemałe piekło dźwiękowe. Intensywna i nie do zatrzymania nawałnica Death Metalu przetacza się przez większość czasu trwania debiutanckiego albumu. Kompozycje krążą wokół bardzo szybkich oraz średnich temp, chociaż są też zwolnienia. Jednak to sporadyczne wyjątki. Zajebiście dobrze wypadł wokal, bo poza growlami trąci jeszcze świetnym old schoolem i kojarzy mi się z tym co Martin van Drunen wyczyniał na 'Consuming Impulse'. Wybuchowość tej lawiny dzikości jest potęgowana naturalną jakby koncentracją agresji. Ten album aż wrzeszczy swą eskalacją wściekłości i wstrętu. Dobra, starczy tego grafomaństwa - czas na krótkie podsumowanie.
Debiut Sacramental Blood wypadł bardzo dobrze. Album trwa 36 minut i w tym czasie jest naprawdę czego posłuchać. Masa świetnych, nieprzekombinowanych riffów podszytych old schoolem sprawdza się po prostu wybornie. Ciężar oraz brak plastiku w brzmieniu także robią swoje. Według mnie jeśli ktoś lubi faktyczny Death Metal w stylu europejskim, w którym trochę jest i klasyki a trochę i brutalnego napierdalania, może spokojnie sięgać po ten album. Wg mnie materiał rewelacyjny!

9/10



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz