21 maj 2017

Cruz 'Culto Abismal'

CD'16
Album
Selfmadegod Records

Cruz to młoda ekipa z Hiszpanii, która początek swego istnienia datuje na rok 2013. Dwa lata od powstania zostaje nagrany pierwszy materiał zatytułowany po prostu 'Demo tape'. Rok później zostaje zarejestrowany i wydany ten potężny buldożer jakim bez wątpienia jest 'Culto Abismal'. Wydaniem tego materiału zajęły się aż trzy labele: wersja CD ukazała się przez Polską Selfmadegod Records, winyl i taśma dzięki Amerykanom z Sentient Ruin Laboratories oraz ponownie w lutym 2017 roku winyl wydaje tym razem Szwedzka To the Death Records. Trzeba przyznać, że jak na debiutujący zespół to niemałe osiągnięcie. Tym bardziej, że członkowie zespołu nie wywodzą się z innych, znanych hord (poza wokalistą, który grzebie na boku w bliżej mi nie znanym Phobonoid). Poniżej kilka słów na temat ich debiutanckiego albumu.
'Culto Abismal' to cholernie mocny kawał old schoolowego Death Metalu. Gdy tylko wybrzmiały pierwsze dźwięki gitar otwierającego 'Mundos disformes' poczułem się jakby ktoś włączył mi utwór Dismember z ich debiutu, no może najdalej z 'Indecent and Obscene'. W każdym razie, Cruz wpasował się idealnie w szwedzkie brzmienie i aranżacje, które kąsają przeokrutnie. Zanim przejdę do szczegółów, warto zwrócić uwagę na cholernie dobrą okładkę. Niesamowite wykonanie gdzie połączenie snującego się dymu z mnogością okrutnie świdrujących opętaniem oczu po prostu zabija. Czyjeś lub czegoś ręce trzymające ludzką głowę, w tle czaszka a wszystko jakby obrośnięte korzeniami pokrytymi ludzkim mięsem. Zresztą, sami sprawdźcie. Muzyka to kompletnie zjełczałe połączenie ohydztwa szwedzkiej melodyjności z początku lat '90-tych wraz z taką w sumie małą niespodzianką, bo Thrashem. Tego drugiego elementu jest tu naprawdę niewiele, ale zdarzają się chłopakom zapędy i rytmiczne riffy. Jest to zapewne miłe dla ucha urozmaicenie, nie powodujące obniżenia ani ciężaru ani bezpośredniości kompozycji. Osiem utworów, które znalazły się na 'Cult Abismal' tworzą w całości prawie 40-ści minut materiału, który z każdym odsłuchem coraz bardziej uzależnia. Nie ma tu przesady w tym co piszę, bo jeśli ktoś kocha stary Death Metal to zaręczam, że popadnie w obłęd z tym materiałem. Brudne brzmienie posypanych piachem gitar, riffy które po prostu miażdżą i są bliskie urwania głowy słuchaczowi. Melodyjność, ostra niczym kosa przeplata się z cholernym ciężarem wyrażonym we wspomnianej rytmice. Świetne growle, wokale które są złożeniem czci na ołtarzu Death Metalu wywodzącego się ze starej Szwecji. Dynamicznie i bez zbędnego pierdolenia, materiał dla prawdziwych maniaków.
Nie ma co za wiele wymyślać na zakończenie owych powyższych wypocin. Materiał doskonały, zajebisty w swej produkcji oraz aranżacjach. Hiszpanie nagrali bardzo dobry materiał, który niczym nie zaskakuje. Sama kwestia zaskakiwania dla jednych to temat rzeka, a wg mnie nie jest potrzebna w Death Metalu, niech pozostanie gatunkiem zamkniętym i szczelnym hermetycznie na nowoczesne trendy. Jeśli wielbicie stare dokonania tuzów ze Szwecji jak chociażby Dismember, Carnage, Interment, Centinex, Nihilist, Nirvana 2002 czy wczesny Entombed i setki innych... Nie ma co zwlekać - należne posunięcie to kupno tego albumu.

9/10

http://www.facebook.com/cruzmetalpunk
http://selfmadegod.com/
http://sentientruin.com/
ttd@tele2.se - mail do To the Death Records


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz