6 paź 2017

Acerbitas 'Urkaosets svarta vredesdom'

CD EP 
2011
Mystery of Death Productions

Lista utworów:
1.I (Intro)
2.II
3.III
4.IV
5.V
6.VI (Outro)
7.VII

Jest to pierwsze i jak do tej pory jedyne wydawnictwo jednego z wielu projektów Sir N. Bardzo upraszczając własny zachwyt nad muzyką Szweda, przyznaję się, że nie spotkałem się z jeszcze żadnym nagraniem które było sygnowane pseudonimem owego jegomościa i zarazem mogło by być słabe. Co prawda każdy z owych tworów to zbliżona do siebie wizja Black Metalu czasem łączona też z Ambientem, jednak te podobieństwa w przypadku danych projektów występują na różnych płaszczyznach. Dla tych, którzy jeszcze nie połapali się o kim mowa, przytoczę pełen zbiór zarówno istniejących jak i już porzuconych w dalszych działaniach bestii za które jest / był lub współtworzył Sir N. Obecne to: Grav, Grifteskymfning, Reverorum ib Malacht, Svartrit, Draug, Helgedom, Vanskapt i Hädanfärd a pogrzebane w zapomnieniu zostały: Kaos Sacramentum, Ektoplasma, Dödfödd. Sir N. posiada jakiś dar który trudno mi sprecyzować, ale jego muzyka ma jakże specyficzny i charakterystyczny klimat. O tym jednak poniżej.
Początkowo materiał ten został nagrany przez Sir N. w roku 2005 i służył dla jego własnych celów, prawdopodobnie nie miał ujrzeć światła pełni księżyca. Został jednak wydany właśnie przez Mystery of Death Productions w 2011 roku - chodziło o jakieś zatargi pomiędzy wytwórnią a naszym bohaterem recenzji. Koniec końców, bo jednak pod przymusem, ale jestem bardzo zadowolony że dane jest mi słuchać muzyki zawartej na tej Ep'ce. 'Urkaosets svarta vredesdom' to według Sir N. Ep'ka jednak trwa to ponad 42 minuty i jest dłuższe niż niejeden album w dzisiejszym czy przeszłym undergroundzie. ACERBITAS charakteryzuje się niesamowitą aurą mizantropii, totalnej izolacji. Z tej muzyki bije faktyczne Zło. Szczerze mówiąc, gdy porównuję własne odczucia słuchania tego materiału za dnia a nocą, okazuje się że misterium nocy zespala się jakże dosadniej z dawką przewrotnej i przeraźliwej natury Black Metalu serwowanego przez Szweda. Rozciągłe kompozycje jątrzą strumieniami podłość i perfidny koszmar, a wtóruje temu ten niesamowity dźwięk, brzmienie całego materiału! Jest tak wyizolowane, wprawiające we wcielony obłęd... a słuchacz powolnie zaczyna tonąć w odmęcie grozy szaleństwa. Mizantropia aranżacji, atmosfery fascynuje i nie pozwala wręcz oddychać by przypadkiem nie przegapić najmniejszego szczegółu arcydzieła. Wspaniałe riffy, które emanują połączeniem horroru a zarazem pewnego rodzaju piękna. Wokale, nadające jeszcze większej monstrualności, zatrważają i kaleczą...
Tak naprawdę to każda próba opisu takiej muzyki spełza na niczym. Ogrom czego tu doświadczam, jak bardzo jest mi bliska, jak idealnie celuje w moje gusta - tego nie da się ubrać w słowa i ot tak opisać. Nie wiem czy ACERBITAS powróci z jakimkolwiek materiałem, ale na ten październikowy dzień roku 2017 musi mi wystarczyć. Słuchajcie nocą w absolutnej izolacji.

10/10