9 paź 2017

Black Cilice 'Banished From Time'

CD'17
Album
Iron Bonehead Productions

Lista utworów:
1.Timeless Spectre
2.On the Verge of Madness
3.Possessed by Night Spirits
4.Channeling Forgotten Energies
5.Boiling Corpses

W momencie kiedy piszę tą recenzję, BLACK CILICE ma na swoim koncie 4 pełne albumy, 7 nagrań demo, 2 EP'ki, 3 wydawnictwa kompilacyjne oraz 7 splitów. Projekt ten powstał gdzieś w okolicach 2009 roku, a przynajmniej tak się datują pierwsze dema. Sami przyznacie, że 9 lat i tyle wydawnictw to naprawdę całkiem sporo. Tym bardziej, że są to naprawdę bardzo wartościowe dokonania zgłębiające prawdziwą ciemność. Zresztą, jako dowód wartości projektu można przywołać nazwę wytwórni, która to już poprzedni album 'Mysteries' wydała na winylu. 'Banished from Time' ukazał się we wszystkich trzech formatach dzięki Niemieckiemu labelowi. Poniżej słów kilka na temat zawartości tego albumu.
BLACK CILICE pochodzi z Portugalii gdzie na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat pojawiło się naprawdę dużo projektów parających się surowym Black Metalem, a ich limitowane wydawnictwa tym bardziej na kasetach to smaczne kąski do zgarnięcia do prywatnej kolekcji. Nazwy takie jak: Vetala, Irae, Mons Veneris, Decrepitude, Hellvete to głębokie podziemie. Jednak dla tych którzy nie boją się odkrywać i grzebać po rozkopanych cmentarzyskach, takie w ohydnym stanie zwłoki można znaleźć w mało uczęszczanych kryptach. Wracając jednak do głównego wątku BLACK CILICE, muszę przyznać że jest naprawdę niesamowita dawka czerni. Od pierwszych dźwięków można zauważyć, że w porównaniu z poprzednimi pełnymi albumami, 'Banished from Time' ma jakby przystępniejszą produkcję. W przypadku tego projektu, epitet ten nadal oznacza istny horror minimalistycznego dźwięku - trzeszczących gitar, hałaśliwej perkusji i obłąkanych, agonalnych wokali. 5 utworów jakie znalazły się na czwartym albumie trwa około 37 minut. Każdy z utworów charakteryzuje się grobową, wręcz mizantropijną w swej goryczy melodyjnością riffów gitar, które w swej surowości są jakby z goła schowane za perkusją i oszalałym wokalem. Tworząc tak intensywną ścianę dźwięku oraz bazując w aranżacjach na dużej ilości powtórzeń, BLACK CILICE hipnotyzuje swym obrzędem. Ten rytuał szaleństwa jest niczym najbardziej skryta ekscytacja, w swej gorączce aberracji pobudza łaknienie nocy. Tak, opętanie nocą jest trafnym terminem. Surowe, jakby zardzewiałe i ale paranoicznie wręcz graniczące z obsesją wokale są fascynujące, przenoszą owa psychozę na wyższy poziom. Nieprawdopodobnie okrutny i przepastny materiał który z każdym przesłuchaniem odsłania kolejne elementy tajemniczej grozy. Przykro mi, ale kolejny materiał któremu jestem zmuszony dać maksimum punktów.

10/10