31 paź 2017

Os 'Demo MMXVII'

Taśma'17
Demo
Funeral Chants Productions

Lista utworów:
1.Ave Coronatus Rex Ossium
2.Adorabo Putrefactionem Meum
3.Tractatus Artis Bene Moriendi
4.Campanarium Vanitatis
5.Ego Sum Funestus
6.Lux Nigra Mortis
7.Anarhysis

Z najgłębszych kanałów pod Budapesztem nadeszła plaga zwąca się OS i jest równie odrzucająca co hordy szczurów ucztujące na zapomnianych resztkach zwłok nieznanych ofiar. Niewiele mogę zdradzić we wstępie na temat tej hordy. Historię mają krótką, albowiem powstali w 2014 roku i jest to jedyne jak do tej pory wydawnictwo tej węgierskiej hordy. Skład został zatajony, tak więc wkraczamy do świata śmierci na własną odpowiedzialność. Powrotu stamtąd nie będzie.
Zaczniemy od tego, że mam wrażenie, iż w skład muszą być zamieszani doświadczeni muzycy. Jeśli jednak się mylę, to olbrzymie ukłony w stronę nowicjuszy. Cholernie, cholernie dobry materiał Death Metalowy. Już od pierwszych dźwięków otwierającego demo utworu 'Ave Coronatus Rex Ossium' słychać, że ktokolwiek za tym stoi wie co robi oraz ma też w tym niesamowite wyczucie i pasję. Atmosfera otwierającej się coraz szerzej krypty pochłania umysł stopniowo, systematycznie i niespiesznie jakby była pewna z przewagi nad stojącym u jej wrót słuchaczem. Nieprzenikniona ciemność ziejąca z czeluści owego grobowca owiewa nas smrodem śmierci, truchła i zaduchu. Ten cały syf, koszmarna nieczystość wysypuje się wprost na nas. Każdy kolejny riff gitary zapowiada kolejne zderzenie z tą makabrą plagi. Surowe brzmienie, opętańcze aranże i wokale niczym z samego nekropolis porażają autentycznością, która na tym poziomie wpływa na percepcję odbierania rzeczywistości. Aranżacje gitar są bardzo bezpośrednie, brak tu absolutnie zbędnych komplikacji. Wspomniane już brzmienie w którym pobrzmiewa owy element otchłani, tego obskurnego echa, dopełnia obrazu podróży przez świat katakumb w których to spruchniałe wieka trumien odsłaniają pieprzony widok na zasuszone ludzkie trupy. Pajęczyny, robactwo, pleśń, gruzowate fundamenty... Siedem utworów trwających niemal trzydzieści cztery minuty tchnie jedynie śmiercią i jej uwielbieniem. Czego by tu jeszcze nie napisać, to nie ulega wątpliwości, że to niesamowity debiut zakorzeniony w old school Death Metalu tyle, że podanym na istnie grobowy sposób. Rewelacja!

10/10