4 paź 2017

Pyre 'Human Hecatomb'

CD'14
Album
Chaos Records

Lista Utworów:
1.Merciless Disease
2.Far Beyond the Unknown
3.Last Nail in Your Coffin
4.Possessed
5.Flesh to Poles
6.Under the Death Reign
7.We Came to Spill Thy Blood
8.Cursed Bloodline
9.Disturbia

Rok temu, owa czwórka kolesi z Rosji popełniła split ze Szwedzkim Interment i do tej pory pozostał mi cholerny apetyt na drugiego długograja tejże ekipy. Niestety, póki co trzeba się sztywno trzymać debiutanckiego krążka z 2014 roku. Jeżeli ktokolwiek z Was nie miał jeszcze okazji zapoznać się z tym albumem, to radzę czym prędzej - o tym będzie poniżej. PYRE powstał w 2011 w Saint Petersburgu a w skład tej morderczej ekipy wchodzą muzycy m.in. Teitanfyre, Likferd czy Ulvdalir. Pomimo, że muzyka prezentowana na 'Human Hecatomb' jest kompletnie inna stylistycznie od w/wym hord, zapewniam że jest to cios naprawdę konkretny.
PYRE to old school Death Metal z dużym zacięciem w kierunku Szwecji. Nie mówię tu jedynie o charakterystycznym brzmieniu znanym z klasycznych już albumów jak 'Like an Everflowing Stream' czy 'Left Hand Path', ale także stylistyce która aż kipi od riffów i patentów jakie znamy z albumów tamtego rejonu i okresu lat 90-tych. Czwórka Rosjan wzorowo wręcz odrobiła lekcje z tego zagadnienia, bo 'Human Hecatomb' brzmi podle, ohydnie i jest upchany po brzegi sonicznymi torturami którymi raczyły i raczą nas po dziś dzień ekipy ze Szwecji. Chropowate, rzężące brzmienie nad którym panoszą się obłąkane, opętany wokalizy Dym Nox'a sprawia wrażenie rytuału śmierci w którym mamy okazję uczestniczyć. Wwiercające się w czaszkę napastliwe riffy wraz z naprawdę cholernie dobrymi solówkami są niczym ostatni gwóźdź do trumny. Ów smród rozlanej krwi rośnie z utworu na utwór. Obłąkane tempa mieszają się z tymi bardziej kompromisowymi, jednak nie upatrywałbym tutaj chwil ku odpoczynkowi. Owe 42 minuty trwania albumu przelatują bardzo szybko, a niedosyt dalej pozostaje. 
Death Metal zagrany przez PYRE na ich debiutanckim krążku ma w sobie coś cholernie obezwładniającego. Taki pierwiastek w dzisiejszym natłoku różnej maści zespołów często zostaje zapomniany na poczet ślicznego brzmienia i innych zbędnych zabaw techniką w studiu nagrań. PYRE postawili na olbrzymi żywioł i pasję, a dzięki temu ich muzyka broni się sama. Oczywiście, nie usłyszymy tutaj nic nowego / odkrywczego - słuchacze którzy szukają wyłącznie innowacji niech nawet nie przechodzą obok tego albumu a omijają go kilometrowym łukiem. To co było najlepsze w we wczesnym Death Metalu ze Szwecji, Rosjanie zamknęli w swoim debiucie oddając hołd tamtejszej scenie z minionego okresu. Dla mnie to aż nader wiele!

9/10