10 paź 2017

Tehom 'The Merciless Light'

CD'17
Album
Blood Harvest

Lista utworów:
1.Absorbed into the Will of the Great Destroyer
2.The Smoldering Vessels
3.Faith from Water
4.Hearth of Perdition
5.With Patience and Faith
6.Tehom Invocation
7.Voices from the Darkside

Dwójka ludzi swego czasu zamieszana w szeregi Bestial Mockery, gdy ten już zdechł, swym działaniem stworzyła kolejnego raka na scenie Szwedzkiej. Istniejący od 2010 roku TEHOM wydał do tej pory dwa materiały o tej samej nazwie 'The Merciless Light'. Pierwszy to demo z czterema utworami z 2011 roku, którego nie miałem okazji słyszeć. Na zawartość jego składały się jednak cztery utwory które zostały ponownie nagrane na debiutancki album. Z jednej strony spora lipa, że po sześciu latach od wydania demo zdecydowano się na taki zabieg. Patrząc na to jednak z drugiej strony, nie mnie to osądzać, zrobili co zrobili a ja tutaj jestem od słuchania. Gdy jednak prześledziłem aktywność pozostałych zespołów w jakich się panowie udzielają to jest równie 'mocno' jak w przypadku TEHOM. Poniżej słów kilka na temat 'The Merciless Light'.
Przyznaję, że podczas pierwszego odsłuchu, gdzieś w okolicy czwartego utworu 'Hearth of Perdition' powoli zaczynałem tracić cierpliwość do tego materiału. Nastąpił rozbrat na dłuższy okres czasu. Jednak po pewnym czasie przypomniałem sobie o tym albumie i dałem mu drugą szansę. Moje myślenie biegło tokiem, że skoro nawet nie do końca kojarzyłem z jakim gatunkiem będę miał ponownie do czynienia, stwierdziłem że to odpowiedni moment by uraczyć siebie (jak i chcąc nie chcąc sąsiadów) 'Bezlitosnym Światłem'. Album grał i grał, a ja nie mogłem sobie przypomnieć o co mi mogło chodzić z owym czepialstwem przy pierwszym odsłuchu. 'Przecież to wcale nie jest złe', 'nawet dobrze wchodzi' przekonywałem siebie. Powiedzenie o 'The Merciless Light' jako o materiale przyjemnym byłoby zapewne obelgą. Death Metal jaki prezentuje ta ekipa penetruje infernalne rejony, sama nazwa TEHOM z hebrajskiego to Otchłań. Czy im się to udaje? Tutaj zaczynają się małe schody, na których zalega trochę zbędnych rupieci, przez co nasza wędrówka jest utrudniona. Pojawiają się elementy w utworach które dosłownie burzą nastrój, odbiór demonicznego tworu. Mam tu na myśli partie gitar, gdy jedna kontynuuje granie riffu a druga wkracza w dziwne patenty, ni to solo, ni to gitary prowadzącej. Materiał w tych momentach staje się jakby zbyt bogaty aranżacyjnie i atmosfera zanika w powijakach muzycznego bełkotu. Takie jakby na siłę próby stworzenie psychodelicznych aranżacji. Plusem natomiast jest fakt, że owych fragmentów jest na płycie naprawdę mało. Doliczyłem się ich trzech, czterech maksymalnie. Co należy bezsprzecznie oddać Szwedom, że dźwięk jest zrealizowany naprawdę wybornie. Niskie (choć nie tak do końca) zestrojenie gitar, a w nich pobrzmiewające ech chropowatości starego Death Metalu właśnie rodem ze Szwecji. Tempo utworów jest bardzo zróżnicowane, przeplatają się ultra szybkie partie ze średnimi. Typowych zwolnień jest mniej, jednak przy specyfice muzyki TEHOM jest to zdecydowany plus. I te wokale... totalna otchłań, przepastne wściekłe inkantacje wydobywające się z ust Master Motorsåg czyli byłego krzykacza Bestial Mockery tutaj ukrywającego się pod imieniem Master of the Watery Depths. Całość albumu dopełniają smaczki takie jak chociażby pojawiające się i budzące połączenie trwogi wymieszanej jakby z dramatem, chóry klasyczne. Cholera, fragment gdy słychać tylko pulsujący i grzmiący bas wraz z perkusją a kobiety zawodzą wysokimi wokalami... Nie spodziewałbym się, że taki zabieg mnie wgniecie w i zmiażdży niczym robaka (utwór 'Faith from Water'). 
'The Merciless Light' to kawał solidnego, po części smolistego a już na pewno zainfekowanego old schoolem Death Metalu. Momentami miałem wrażenie, że twórczość Szwedów równie dobrze sprawdziła by się z lirykami opartymi na Lovecraft'a. Jednak poruszana tutaj tematyka biblijnej Otchłani, pierwotnych wód stworzenia. Wyrazem pokrewnym dla słowa 'tehom' jest również używany w języku akadyjskim (stara Mezopotamia) 'tamtu' które jest już bardzo blisko sumeryjskiego Tiamat. Taka ciekawostka.

8,5/10