7 lis 2017

Hamvak 'I'

Taśma'17
Demo
Fekete Terror Productions
Neverheard Distro

Lista utworów:
1.Altars of Thousand Plagues
2.Chants of the Primordial Pantheons
3.Warlords of the Steppes

Ostatnio coraz częściej trafiam na perełki, które albo jak w tym przypadku zaskakują poziomem stworzonej muzyki już od debiutanckiego demo, albo są cholernie wybitne w dopracowanej atmosferze która nie jest wynikiem zimnej kalkulacji. Ukrywający się po pseudonimem D. odwalił kawał dobrej roboty, będąc odpowiedzialnym za całość muzyki i wszystkie instrumenty. Rezydujący obecnie w Niemczech, powołał do życia HAMVAK w 2015 roku i jak już wywnioskowaliście z pierwszego zdania, jest to pierwsze wydawnictwo. Stylistykę można określić jako hybrydę Death i Black Metalu podanej w iście diabelski sposób, ale o tym poniżej. 
Połączenie tych dwóch gatunków wypada w wydaniu HAMVAK zaprawdę ciekawie. Pierwsze co rzuca się w uszy, to cholernie niskie brzmienie wraz z bardzo wysuniętym na przody basem. Ten z kolei w swojej pulsującej barwie dźwięku czyni nie małe spustoszenie. Intensywność przeplatająca się z niesamowitą aurą zgłębiającą zupełnie inne, nieznane pokłady ciemności o wulgarnym obliczu. Wydaje mi się, że właśnie w tej materii tkwi klucz do czary obłędu tego dema. Gdyby odłożyć na bok i zapomnieć o aurze jaką 'I' roztacza wokół siebie, pozostaje nam nadal strasznie dojrzały i naturalnie pełen żywiołu pasji materiał. 'Relikwie', bo tak z węgierskiego można przetłumaczyć nazwę tegoż projektu, postawił na duszny klimat, pulsujący niczym ledwie widoczne światło na samym końcu zadymionego ciemnego tunelu. Obłąkane, nienawistne wokale wykrzykujące lub zatapiające się w głębokich growlach, wyrzucają z siebie kolejne dawki śmiertelnych dla jakiejkolwiek formy życia toksyn. Riffy gitar oparte są w większości na dużej powtarzalności, a ich konstrukcje są wydłużone dzięki czemu kreują swoistą hipnozę owej złowrogiej bestialskości. Zdarzają się fragmenty na materiale gdy gitary zwalniają, jednak w żadnej sposób to nie kłóci się z transem w jaki wpada słuchacz. Wręcz odwrotnie, daje chwilę wytchnienia bądź złudnej nadziei, by ponownie z jeszcze większą mocą obedrzeć słuchacza z jego woli. Łomocząca perkusja wspaniale podkreśla finalny efekt, dodając dynamiki oraz wytaczając coraz to bardziej rozprzestrzeniającą się infekcję ku dominacji. 
HAMVAK stworzył bardzo dobry kawał muzyki i jak sądzę, maniacy lubujący się w takich grobowych klimatach ociekających zjełczałym nekro okultyzmem odnajdą wiele w tej muzie dla siebie. Choroba, bestialstwo, zwyrodnienie, mdłości...