28 lis 2017

Riivaus 'Lyöden Taudein ja Kirouksin'

CD'17
Album
Wolfspell Records

Lista utworów:
1.Lyöden Taudein Ja Kirouksin
2.Uhrirovio
3.Pakanamalja
4.Alkemisti
5.Vihan Temppeli
6.Tuhkasade

Debiutancki materiał RIIVAUS już od dłuższego czasu chodził za mną, słuchałem go często, ale nijak po drodze nie było by go opisać. Nastał właśnie ten moment i zacznę od stwierdzenia, że jest bardzo dobrze. Fiński jednoosobowy projekt Hoath Daemnatora powstał w bliżej nieokreślonej dacie, a pierwszym znakiem istnienia była demówka z 2012 roku zatytułowana po prostu 'Demotape ’12'. Po kilku latach ciszy otrzymujemy debiut utrzymany w stricte fińskim Black Metalowym obliczu. Sześć kompozycji trwających niecałe trzydzieści pięć minut zaskakująco szybko przemija, a czas spędzony przy tych dźwiękach, nie jest zdecydowanie czasem straconym.
Pierwsze co rzuca się bardzo wyraziście to fakt, że RIVVAUS ani myśli odcinać się od swoich fińskich korzeni. Nie mam tu na myśli tylko tekstów napisanych w swym ojczystym języku, ale też a może raczej przede wszystkim brzmienie albumu. Według mnie spokojnie można debiutancki materiał Fina ustawić na półce obok takich Horna, Norns. Rienaus czy choćby Sielunvihollinen. Materiał jest do szpiku kości naładowany mroczną fińska esencją, tym co stanowi o fakcie Black Metalu z tamtych stron. Nie jest wypolerowany, nie brzmi fantazyjnie tylko cholernie chłodno i złowrogo. Atmosfera jest zarazem nienawistna ale są momenty posępne czy nawet okraszone cierpieniem i nostalgią. Aranżacje cechują się bardzo dobrze skomponowanymi riffami, w których przestrzeń melodii rozsiewa swój czar nad wściekłością wokali. Bardzo ciekawym połączeniem jest również skoczność fragmentów kompozycji. Hoath Daemnator świetnie inkorporuje coś na wzór pełnego koszmarów folkloru i łączy go wspaniale z Black Metalowym surowizną, która sączy się z głośników nieprzerwanie. Świetnie wychodzi tu również rozbicie riffów na gitarę prowadzącą i drugą, grającą podkład. Melodyjność wręcz genialna, łącząca zarówno drapieżność jak i podniosłość atmosfery. Wokale, o których już wspomniałem są rozłożone jakby w dwóch płaszczyznach. Pierwsza to właśnie ta wściekła, wykrzyczana z niesamowitą frustracją i obrzydzeniem - i tej jest najwięcej na albumie. Druga z kolei to na wpół wypowiadane fragmenty tekstów, bardziej wyniosłe w swej dostojności aczkolwiek bardziej schowane w ścianie dźwięku. 
RIIVAUS nagrał bardzo dobry debiutancki materiał, a Wolfspell Records wychwycił naprawdę perełkę wydawniczą (zresztą jak większość katalogowa tej wytwórni). Pozostaje mi tylko pogratulować obu stronom, a was zachęcić do zapoznania się z muzyką Fina. Zdecydowanie dla fanów melodyjnej surowizny czyli Fińskiego Black Metalu.