15 lis 2017

Shambles 'Realm of Darkness Shrine'

CD'16
Album
Pure Holocaust Productions

Lista utworów:
1.Rosarium
2.Call from the Further Tomb
3.Breath of the Deathprayer
4.Onward into Chasms
5.Haxanwomb
6.Realm of Darkness Shrine
7.Bitter Abysmal Depths

Tajowie zaczęli swoją przygodę w 1997 roku. Po dziewiętnastu latach wydali wreszcie swój debiut i bez owijania w bawełnę przyznaję się, że to mój pierwszy kontakt z tym zespołem. Z tego co zdążyłem wyszukać, zaczynali jako Brutal Death / Grind, mieli swój epizod z Black Metalem, by wreszcie odnaleźć się i osiąść w stylistyce Death / Doom Metalu. Tak czy inaczej, nie można chłopakom odmówić uporu w dążeniu do celu. Sami musicie przyznać, że tyle lat by nagrać debiutancki materiał to szmat czasu. I oczywiście, zdaję sobie sprawę, że są takie zespoły jak chociaż Sadistic Intent, które do tej pory nie nagrały albumu a są cholernie poważane wśród maniaków. Wychodzi zatem na to, że nie ma co się tu rozwodzić nad owym faktem z dyskografii SHAMBLES i najzwyczajniej przejść do sedna tego krótkiego tekstu, a mianowicie do opisu zawartości 'Realm of Darkness Shrine'.
SHAMBLES czerpie garściami swoje inspiracje z takich hord jak Incantation, Encoffination. Wyłapiemy w ich muzyce również echa starego Asphyx, a z drugiej strony zdecydowanie nie znajdziemy w ich twórczości czegokolwiek oryginalnego. Nie oznacza to jednak, że materiał jest przeciętny lub czegoś tu brakuje. Moim zdaniem nie. Niektóre fragmenty porażające grobową powolnością, odnoszę wrażenie jakby dodano im cech niechlujności, takiego celowego prymitywizmu i brudu. To działa na korzyść zespołu, muzyka staje się jakby bardziej pełna w swej ohydzie. Brzmienie jest bardzo nisko zestrojone co sprzyja efektowi pogłosu dudnienia, szczególnie w wolnych partiach. Riffy gitar są bardzo proste i w moim odczuciu stanowią jakby tło, ścianę dźwięku dla ultra kryptycznych wokali. Powolne, trzeszczące pojedyncze dźwięki uderzeń w tłumione struny, lub z drugiej strony porywcze i kostkowane na pełnych obrotach. Stopniowe dozowanie obu tych zabiegów daje w efekcie ciekawy wynik, chorą atmosferę. Tak jakby ktoś z rozmysłem i premedytacją powoli sączył trujący gaz do szczelnie zamkniętego pomieszczenia w którym się znajdujemy. Jednak robi to tak by nie zabić, by bez końca torturować. Wokale jeszcze bardziej pogłębiają ten koszmar, wdzierając się w naszą świadomość z impetem największej makabry. Barwa niskich growli pasuje tu idealnie, tym bardziej że na 'Realm of Darkness Shrine' nie ma alternatywy dla tych wokaliz. Są monotonne, plugawe i cholernie otchłaniczne. Prosty materiał kopiący solidnie dupsko i otwierający portale zaświatów horroru.