29 lis 2017

Urn 'The Burning'

CD'17
Album
Iron Bonehead Productions

Lista utworów:
1.Resurrection
2.Celestial Light
3.Hail the King
4.Morbid Black Sorrow
5.Sons of the Northern Star
6.Nocturnal Demons
7.Wolves of Radiation
8.All Will End in Fire
9.Falling Paradise
10.The Burning

Fiński URN powrócił z nowym albumem po 9-ciu latach, a sprawcą zamieszania jest Niemiecki dobrze znany label Iron Bonehead. Po ostatnim albumie 'Soul Destroyers' z trzy-osobowego trzonu hordy pozostał tylko Sulphur, a dwaj pozostali Infernus i Pimeä obecnie próbują swoich sił ponownie z Flame. Nawet to i dobrze, bo sam Flame równie długo nie dawał oznak życia. Jednak taka ep'ka jaką wypuścili w 2015 roku to jednak za mało i czekam na więcej. Wracając do URN, horda została założona przez wspomnianą już wyżej trójkę w 1994 roku w Tampere. Pomimo tak długiego stażu dyskografia Finów nie błyszczy nadmiarem wydawnictw, ale brak przepychu był rekompensowany przez jakość wydawnictw. Pomijam komiczne okładki jak choćby na 'Dawn of the Devastation', gdzie krzyżówka śnieżnego bałwana na pajęczych odnóżach w złowrogim uśmiechu nie pozostawia nic innego jak w zdziwieniu drapanie się po głowie maniaków widzących owe 'dzieło'. No mniejsza już o przeszłość, skupiamy się na teraźniejszości i czas napisać kilka słów o 'The Burning', czwartym albumie załogi z Tanpere.
Przyznaję się bez bicia, że pierwszy raz gdy słuchałem nowej odsłony URN zaskoczyło mnie brzmienie. Precyzując mam tu na myśli, że jest ono dość dopieszczone i cholernie brakowało (nadal mi brakuje) tego brudu, nawet pierwotnego chamstwa z poprzednich wydawnictw. Ok, czas idzie do przodu, wszyscy wszystko polerują i pucują, tylko po co? Oczywiście, nie przeczę, że słucha się tego dobrze ale 'The Burning' według mnie stracił bardzo dużo w wersji jaką mi podano. Z jednej strony aranżacje naprawdę dojrzałe, słychać sporo wpływów nawet już nie tylko Thrash ale i Heavy (szczególnie solówki!!!) i staram się zaakceptować to 'fajne' brzmienie. Z drugiej jednak strony, kurwa mać - to ma być hybryda Black / Thrash Metalu a nie pokaz kolorowych fajerwerków w ostatni dzień roku. Tak naprawdę, to właśnie z tym aspektem albumu mam największy problem. Brzmienie, które jednocześnie daje swobodny komfort słuchania, ale nie kopie po dupie jak powinno. Trudno, niczego - jako słuchacz i fan - nie jestem w stanie zmienić w tej materii. Pozostaje mi się pogodzić, że URN wybrał taką ścieżkę. Co do samej muzyki, bardzo przypomina mi to dokonania Australijczyków z Destroyer666 i ich ostatniego albumu. Nie jestem pewien czy to źle czy dobrze, ale pod względem kompozycji utworów, ich rozłożenia na albumie i samej dynamiki - 'The Burning' może praktycznie grać na okrągło. Konkretne patenty na gitary prowadzące, solówki to naprawdę coś pięknego. Być może zaryzykuję tu zbyt wiele, ale jeśli jakimś cudem nagle któryś z waszych znajomych nie znający kompletnie zagadnienia tzw. Metalu zapragnie poznać ową muzykę, to ten album jest niczym elementarz na podstawie którego możemy interesantowi wyjaśnić sporo. Czterdzieści minut nie dłuży się, niekoniecznie też porywa, ale słucha się tego dobrze. Jest dynamicznie, rytmicznie i gdy się przeboleje owe brzmienie, nawet można sobie ryknąć 'ugh!' czy pomachać łbem. Nie przedłużając, sięgajcie i słuchajcie przechodząc katusze pięknego wypolerowanego brzmienia. Reszta elementów jak najbardziej się zgadza i pasuje.