12 gru 2017

Exhumed 'Death Revenge'

CD'17
Album
Relapse Records

Lista utworów:
1.Introduction: Death Revenge Overture
2.Defenders of the Grave
3.Lifeless
4.Dead End
5.Night Work
6.Unspeakable
7.Interlude: Grave-Makers of Edinburgh
8.The Harrowing
9.A Funeral Party
10.The Anatomy Act of 1832
11.Incarnadined Hands
12.Death Revenge

Trochę się już tego uzbierało, bo to już ósmy pełen album ekipy ze Stanów Zjednoczonych. Przynajmniej według zespołu i ich dyskografii tak należy to liczyć. Wątpliwym jest natomiast zaliczanie do nowych albumów wydawnictw na których są tylko covery zespołów które być może są dla nich inspiracją, lub podwójny album sprzed dwóch lat - to dwa albumy sprzed wielu lat nagrane ponownie i wydane pod jednym, ale innym szyldem. Osobiście nie posiadam, bo nie akceptuję takich chwytów ze strony zespołów, ale zapewne maniacy nazwy EXHUMED kupili je również. Dobra, żale na bok - czas na kilka informacji o bohaterach dzisiejszej recenzji. Początki zespołu sięgają 1990 roku i zanim w 1998 roku ukazał się ich pełen debiut, Amerykanie wydali siedem demosów i osiem splitów. Trochę inaczej niż dzisiaj, prawda? W 2005 roku zespół zawiesił działalność by powrócić po pięciu latach i od 2010 roku do dzisiaj wypluwa na świat kolejne wydawnictwa. 'Death Revenge' to ostatni bękart kalifornijskich piewców horroru, a poniżej kilka słów na temat tego wydawnictwa.
Zacznijmy może od tego, że nie jestem pewien gdzie ulokować twórczość EXHUMED. Z jednej strony wydaje ich Relapse i jeżdżą w trasy po całym świecie, ale z drugiej strony jakoś nie widać masy wywiadów, reklam nawet w kolorowych pismach muzycznych (chociaż może się mylę, bo z tymi mam do czynienia raz na powiedzmy miesiąc gdy idę do Empiku po kolejny wydanie miesięcznika 'Nowa Fantastyka'). Ponad to, ich muzyka pomimo klarownego brzmienia które nadal kopie w dupsko, nie zeszła na psy. Momentami, jak chociażby riff przewodni w 'Incarnadined Hands' jest za melodyjnie i Amerykańskie granie zostaje zalane Szwecją z Gothenburga. Podrasowano produkcję, ale to nadal ten sam zespół który nagrał 'Gore Metal' i który poszedł do przodu jeśli mowa o budowaniu poszczególnych aranżacji. Szczególnie przejawia się to w zaawansowanych i cholernie profesjonalnych solówkach. Oczywiście nie znajdziemy tu przebierania palcami, które jest na tyle przekombinowane a tym samym tandetne, że jakością przypominają dzisiejsze filmy z udziałem zombie. Dziwnie to może zabrzmi, ale te solówki też mają na celu budowanie klimatu horroru i
patologii, który mówcie co chcecie ale wylewa się spośród tych kompozycji. Gitary są bardzo czytelne ale ich dźwięk w trakcie realizacji nie został spłaszczony, nadal jest tu sporo przestrzeni. Przyjemnie się tego słucha, mimo że to ani tak do końca z grobowca się nie wywodzi, ani też nie przebywało w pradawnych jaskiniach chaosu. Ot, solidne bardzo granie. Wokale to nadal dwa przeplatające się wzajemnie -> growl i krzyczany. I wiecie co? To nadal zdaje egzamin, mimo upływu tylu lat, to co zapoczątkował Carcass (chyba oni?!) do dnia dzisiejszego daje radę, urozmaica odsłuch ale też i buduje niewidzialną więź właśnie z takimi klasykami gatunku do których ten zabieg nawiązuje. Co więcej? Otóż, chyba tyle - album naprawdę jest ok, dobrze się go słucha i tyle. Bez padania na kolana, ot solidnie.
'Death Revenge' nie wprowadził niczego nowego, nie zaskoczył, po prostu się pojawił jako kolejny album EXHUMED. Takim właśnie jest wydawnictwiem, nie szukającym nowych tabunów ludzi którzy go kupią, jest skierowany do tych którzy od lat słuchają Amerykanów i dobrze im w tym hermetycznie zawężonym środowisku. Być może komuś będzie przeszkadzać, że zespół brzmi bardziej 'nowocześnie' niż to miało miejsce kiedyś, ale takie są reguły tej gry poza undergroundem.