4 gru 2017

Nächtlich 'Second Ritual Of Night Worship'

Taśma'17
EP
Knife Vision

Lista utworów:
1.Intro: Eternal Dust
2.Nächtlich
3.Die Baume Du Mir Sprechen
4.The Undying Crepescular Lights of Ancient
5.The Movements of the Night

Projekt ten pochodzi z Kanady i o ile się nie mylę za całokształt muzyczny i wykonanie jest odpowiedzialna tu jedna persona. Domysły stąd, że jak do tej pory ten młody twór nie ujawnił żadnych informacji na temat składu. Facet pochodzi z bliżej nieokreślonej lokalizacji z prowincji Ontario i to na tyle z wiadomości, którymi można się dzielić. Jakby na to nie patrzeć, muzyka jaką oferuje NÄCHTLICH jest potwierdzeniem owego minimalizmu, bo to cholernie brudny i zimny Black Metal. Knife Vision, które to w większości oferuje akty łączące w sobie Black z Punkiem, w przypadku tego projektu trafili w cholerną dziesiątkę.
Na całość materiału 'Second Ritual Of Night Worship' składa się pięć utworów z czego jeden to intro. Szczerze powiedziawszy, preludium te jest tak genialne, że początkowo miałem wątpliwości czy to nie będzie przypadkiem coś z gatunku Dungeon Synth. Tak, wiem - jedni totalnie tym gardzą widząc kompletną nieudolność twórców skrytą pod płaszczem prymitywnych dźwięków rodem niczym z archaicznych komputerów. Drudzy, właśnie ową prostotę i potęgę muzycznego obrazu zawartego w owej wręcz przesadnej prostocie uwielbiają. Nie mnie oceniać kto co lubi, jednak samemu zaliczam się do drugiej grupy odbiorców. Po mrocznym, niemal gęstym jak nieprzenikniona czerń nocy intrze, przechodzimy do sedna sprawy. Od pierwszych dźwięków gitary od razu słychać, że mamy tu do czynienia z typowo undergroundowym projektem, którego miejsce jest właśnie tu, daleko w od wszystkich i w izolacji ciemności z dala od świata innych. Absolutnie świetne brzmienie, zarówno gitar ale i perkusji, naturalne i może momentami nawet brzmiące kartonowo (w szczególności stopy), ale za to jaka z tego wydobywa się pieprzona moc. Z każdego wręcz riffu, razem i z osobna, sączy się mizantropia i coś pradawnego, wychylającego lekko nad powierzchnię swój ohydny łeb będąc wciąż w gotowości i ukryciu. Średnia szybkość utworów również potęguje atmosferę enigmatyczności, wciągając nas w wir mroku i szaleństwa. Są również i szybsze partie, jednak według mnie mocniejszą stroną NÄCHTLICH są właśnie te wolniejsze fragmenty. Wokale tutaj według mnie to coś pierwszorzędnego, arcy-paskudne i skrzeczące bardzo wyraźną tonacją, poprzez inkantacje wzywają starożytne siły. 
Cokolwiek bym nie napisał o tym projekcie z Kanady, jedno dla mnie jest pewne. Muzyka ta przeniosła mnie do początków ery demówkowej tej stylistyki muzycznej. I jest to niezaprzeczalnie dla NÄCHTLICH bardzo duży komplement, bo pomimo prymitywizmu samej muzyki od strony aranżacyjnej, ta kaseta ma o wiele więcej do zaoferowania niż większość wysokobudżetowych produkcji. Dla mnie jedno z ważniejszych odkryć muzycznych roku 2017.