6 gru 2017

Sielunvihollinen 'Ruhonkantaja'

Vinyl'17
Album
Darker than Black Records

Lista utworów:
1.Maamme hauta
2.Aamutähden sarastus
3.Kourallinen tuhkaa
4.Käyn aina kohti kuolemaa
5.Poltettu maa
6.Harhaanjohdetut
7.Ruhonkantaja
8.Hauras mielesi murtuu

Wyrzucająca nowościami niczym serią z karabinu, Niemiecka Darker than Black Records znana radykalnych poglądów NS, wydała tego roku drugi album Fińskiej załogi. SIELUNVIHOLLINEN to dość młoda horda, a jej początki plasują się w 2011 roku. Jak przypuszczam, ze względu na swoje mocno anty-islamskie podejście skład został utajniony, ale kto wie - może przyczyny tego są inne. W każdym bądź razie, Finowie jak do tej pory nie próżnowali i na swoim koncie mają kilka wydawnictw: trzy dema, jedno wydanie kompilacyjne lub jak kto woli składankę, split i dwa albumy. Cóż, jak na sześć lat istnienia wynik bardzo dobry. Tym bardziej, że posłuchać jest czego. Nie ma zatem więcej co marnować czasu i pora przejść do zawartości drugiego albumu.
SIELUNVIHOLLINEN i ich Black Metal jest nacechowany sporą melodyjnością, ale z drugiej strony aranżacje są bardzo bezpośrednie. Owa melodyjność nie wchodzi w niebezpieczne rejony, nie jest napiętnowana emocjonalnością i tym samym pozostaje chłodna, jakby obojętna na słuchacza. To duży plus, a same kompozycje pozostawione z taką cechą można jeszcze spokojniej umieścić pod dachem bezpośredniości. To zupełnie jakby gwiazda porno próbowała zrobić niewinny striptiz udając dziewicę. Dobra, wiem - głupie porównanie. Jednak szkopuł w tym, że pomimo owej chwytliwości melodyjnych gitar, nijak tam przemycić coś czym targnęłyby uczucia. Co więcej, ta melodyjność gitar prowadzących nawet wyraźnie będąca na wierzchu kompozycji, jest celowo minimalizowana przez cholernie dobre gitary rytmiczne (nie wiem czy to dobre określenie w stosunku do Black Metalu), drugiego planu. Przez większość albumu otrzymujemy dawkę Black Metalu o średniej szybkości, jednak są i wolne momenty jak i fragmenty szybkiego napierdalania. Ogrom 'Ruhonkantaja' wychodzi w finalnym praniu, gdy po podsumowaniu okazuje się, że horda sprawdza się niesamowicie dobrze we wszystkich aspektach. Czy są blastujące fragmenty czy nawet powolne utwory, SIELUNVIHOLLINEN rozpieprza słuchacza konkretnym i prostym podejściem -> minimum zbędnych ozdobników i postawienie wszystkiego na prostotę. Wokalnie mamy tu bardzo dobrze zaprezentowane szczekania, surowe i totalnie skrzeczące. Dla jednych może to być kontrast względem melodyjności, drudzy łykną niczym zimne whisky. Drugi album Finów to spora dawka nienawiści, pogardy i po prostu takiej czystej 'finskości' - ich rodzimego skurwysyństwa. I na wydawnictwie widnieje jeszcze to: 'Brutal fuck off to the hordes of Allah!'! Kurwa mać, coś wspaniałego! Album został wydany także w wersji CD - ta sama wytwórnia. Na koniec powiem tak: słuchajcie SIELUNVIHOLLINEN, radujcie uszy i środkowy palec w kierunku wszystkich świętości.