12 sty 2018

Aegrus 'Thy Numinous Darkness'

CD'17
Album
Saturnal Records

Lista utworów:
1.Embodiment of Chaos
2.Call of Lucifer
3.Psalms of Satan
4.Thy Numinous Darkness
5.The Black Stream of Death
6.Dark Essence
7.Transcendence
8.Black Goat Manifest

Na scenie istnieją od 2005 roku i pomimo tego, że to już 13 rok aktywności Fińskiego AEGRUS się właśnie zaczął, jakoś nigdy za specjalnie aktywni nie byli pod względem ilości wydawnictw. Rzekłbym nawet, że to bardziej taka przecięta liczba wydanych materiałów biorąc pod uwagę staż Finów. Jednakże nie od dzisiaj wiadomo, że ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. Może i dobrze, że jest jak jest, bo co tu wiele ukrywać - do Black Metalu marki AEGRUS nie można się przyczepić. Tak więc biadolenia nie będzie, a poniżej krótki opis zawartości 'Thy Numinous Darkness'.


Jak przystało na Finlandię i Black Metal z tamtych stron, muzyka zawiera sporą dawkę mrocznej melodyki zawartej w ciernistym brzmieniu gitar. Niestety, jedynym mankamentem jaki mogę tu wytknąć to brzmienie całego albumu. I tak, jeśli gitary są zarejestrowane z wystarczającą ilością jadu, tak niestety sekcja rytmiczna została za bardzo 'ugłaskana'. Odnoszę wrażenie, jakby 'Thy Numinous Darkness' trochę na tym stracił. Poniekąd można to traktować również jako zaletę, bo w przypadku Finów album zyskał sporo przestrzeni, a same kompozycje są poza większą czytelnością, są także bardziej dynamiczne. Dodatkowo na obronę śpieszę zauważyć, że brzmienie jest dalekie od wszelakiej nowoczesnej błazenady szerzącej się wśród znanych mainstreamowych zespołów. Koniec końców, do tragedii daleko. Wspomniałem o melodyjności linii gitar i sprawa ma się następująco. Otóż, poza świetnie przekazanym klimatem fanatyzmu ku czci Diabła, niektóre riffy mają w sobie elementy jakby zaczerpnięte z folkloru Fińskiego. Być może przesadzam z tym porównaniem, ale zdarzyły się o ile dobrze pamiętam momenty na albumie gdzie 'brewka mi tyknęła' ze zdziwienia. Nie przypominam sobie by na poprzednim albumie były podobne nawiązania, stąd i pojawienie się znaku zapytania w mojej głowie. Utwory zawarte na drugim albumie Finów należą do grupy tych dłuższych, bardziej rozbudowanych i oscylują w granicach sześciu minut. I pomimo powtarzalności riffów, monotonii nie znajdziemy. Bardzo dobrze zaaranżowane partie perkusji, które bardzo dobrze podkreślają poszczególne partie gitar, ale i też świetnie współgrają z rozwścieczonymi wokalami. Te z kolei, niczym nawiedzone koszmary przewijają się przez całość trwania albumu. Wyjątkiem jest przedostatni utwór, spokojniejszy i wyłącznie instrumentalny. 


Tytuł jednego z utworów będzie pasował idealnie jako podsumowanie. Mówię tu mianowicie o 'Transcendence'. Według mnie, 'Thy Numinous Dakrness' jest właśnie formą transcendencyjnej dewocji, kompletnego oddania się z pułapu duchownego. Z każdym kolejnym przesłuchaniem odbiorca odnajduje coraz większe pokłady Zła, zimna i niemoralności, które niczym kolejne lawiny zasypują ofiary ścieżek górskich. Ścieżek 'Świętej Ciemności'.