19 sty 2018

Anasarca 'Survival Mode'

CD'17
Album
Sevared Records

Lista utworów:
1.Drinking Blood
2.Survival Mode
3.Cannibal
4.Blue John
5.Touching the Void
6.571
7.Pacific Dread
8.The Donner Party
9.Endurance
10.The Weird Ways (re-recorded) 
11.Scorn (re-recorded)
12.Godly Beings (Obituary cover)
13.Paralyzed
14.Dogmas Ignored (Vomiting Corpses cover)

Po 13 latach przerwy od poprzedniego albumu powróciła maszyna do zabijania, niemiecka ANASARCA. 'Dying', ich album z 2004 roku to cholernie silna rzecz spod znaku Death Metalu i tak jak do niego często wracam, tak również chętnie chwytam za poprzednie wydawnictwa: debiut 'Godmachine' oraz drugi album 'Moribund'. Bardzo ciekawym patentem jaki ten zespół zastosował było podejście do tekstów. Mianowicie, na drugim i trzecim albumie wykorzystano oryginalne teksty kolejno: morderców wyczekujących na zasądzoną karę śmierci, ludzi nieuleczalnie chorych mierzących się dzień w dzień z wizją śmierci. Można jeszcze dodać, że dowodzona ekipa przez Michael Dormann'a, to weterani sceny niemieckiej a ich początki to już rok 1995. 


Jak wygląda oblicze ANASARCA z czasu nagrania ostatniego albumu anno bastardi 2017? Zdecydowana konsekwencja, ponieważ pomimo zmian w składzie, sporej przerwy w aktywności zespołu, Niemcy kontynuują to co zaczęli na swoim pierwszym albumie. Death Metal, który można uplasować w połowie lat 90-tych, celowo nie został zamieniony i nie brzmi jak jakieś nowoczesne gówno. Spokojnie można tu uchwycić, to co zostało zapoczątkowane na 'Godmachine'. Świetna hybryda ciężaru, miażdżących riffów wraz z melodyjnymi partiami tremolo. Praca gitar nie należy do tych z rodzaju popieprzonej techniki. Z drugiej strony, nie można też odmówić tym kompozycjom sporej dawki umiejętności obsługi poszczególnych instrumentów. Pojawiające się co jakiś czas nakładające się na siebie dwie ścieżki gitar, z których każda gra zgoła inny partię, uderzają ze sporą dawką świeżości. A taki zabieg przydaje się w tym graniu, stwarza sporą przestrzeń i pozwala na oddech przed kolejnym niemiłosiernie intensywnym uderzeniem. Właśnie, kolejnym atutem ANASARCA są zmiany temp i muszę przyznać, że zespół brzmi świetnie czy to w zapieprzających blastach czy w średnich tempach. Pojawiają się też zwolnienia, rzadko ale jednak. Całość jest jednak bardzo spójna, zgrabnie zaaranżowana i utwory naprawdę są ciekawe. Wokale, cóż tu się absolutnie nic nie zmieniło. Głębokie growle z pojawiającymi się do podkreślenia pewnych partii utworów wywrzeszczanymi liniami po prostu kopią po dupie. Najważniejsze, że oba wokale są wyważone w swej współpracy, a dodatkowo nie nudzą. Za takim wynikiem może stać brak szablonowości wymiany dwóch barw wokali. Brak jakiejkolwiek obligatoryjności w pojawianiu się tych drugich, a reguła, że muszą być np co refren po prostu nie ma zastosowania. Wrócę jeszcze na chwilę do riffów, bo warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Melodyjne partie mają w sobie coś niespotykanego za często w Death Metalu. Otóż, gdy obie gitary nakładają na siebie swoje partie, bije z tym riffów niekłamany smutek, jakieś psychiczne cierpienie. Jedyne czego mi tu brakuje, to trochę bardziej wyraźnych rejestrów gitary basowej, która wydaje się jakby ukryta za ścianą gitar i perkusji. 


Czwarty album Niemców stał się faktem i sądzę, że jest to jak najbardziej godny następca trzech poprzednich albumów. Na koniec trwania płyty otrzymujemy też bonusową część. Są to nagrane ponownie dwa utwory z czasów 'Godmachine' (utwory 10-11) oraz dwa covery plus 'Paralyzed' z sesji nagraniowej 'Dying'. Całość trwa 51 minut i naprawdę jest czego posłuchać. Fani Death Metalu powinni być usatysfakcjonowani tym wydawnictwem. Osobiście, ja jestem nawet bardzo.