18 sty 2018

Formorket 'Formorket'

CD'17
Album
Spiritside Productions

Lista utworów:
1.All Souls' Night
2.King of the Black Sun
3.Discording Waves
4.His Flame Burns
5.Moments of the Undead
6.Death and Destruction
7.Walk into Nothing

Zacznę od informacji, iż owa horda już nie istnieje. W 2017 roku nagrali ten oto album i rozwiązali szyki. Początki ich sięgają do 2003 roku i jak na czternaście lat egzystencji nie wypuścili zbyt wielu wydawnictw. Ich kartę w historii węgierskiego Black Metalu można podsumować następującą ilością: dwa dema, split z Der Wald des Absterbens, ep'ka i dwa albumy. Szkoda, bo rzadko się zdarza album, który będąc przesiąkniętym duchem Darkthrone z czasów od 'Plaguewielder' do 'Sardonic Wrath', dodatkowo wręcz emanuje aurą niespokoju. Oczywistym jest, że granie na modłę wspomnianego Darkthrone to kompletnie nic nowego. Tą muzykę słyszeliśmy po tysiące setek razy na innych wydawnictwach. Jedno jest pewne, a mianowicie - FORMORKET uderza w sedno Black Metalu, ohydnego, brudnego i najzwyczajniej pełnego Zła.


Ga'eheln i Saterion obecnie tworzą projekt o nazwie Svoid. Dziwna muzyka z pogranicza post Black Metalu wymieszana z Indie i tym podobnymi nowoczesnymi dźwiękami. Niestety, kompletnie nie moja stylistyka, więc w tym miejscu zakończymy ową wzmiankę na poziomie czysto informacyjnym. FORMORKET to po prostu Black Metal. Przesiąknięty norweską szkołą grania, surowy i charakteryzujący się surowym brzmieniem. Jednakże, horda postarała się by album mimo swej prymitywności na każdym pułapie, został zaopatrzony w dynamiczne, 'nie-garażowe' brzmienie. Dźwięk jaki serwuje na duet z Węgier jest wyraźny, nasycony wylewającym się z niego trupem, ale to nie sala prób. Brzmienie jest o jeden poziom lepsze, tym bardziej z bardzo dobrze słyszalnym basem, którego ponury puls można swobodnie wyłapać z gradu gorączkowych lecz spójnych riffów. Jeśli jesteśmy przy pracy gitar to dodać można, że w większości są oparte na otwartych strunach, pojawiają się partie tremolo i harmonie. Czyli taka podstawa surowizny, ni mniej ni wiecej. Kolejnym atutem są elementarne, niczym wyrwane z podręcznika (o ile taki by istniał), wokale. Przez całość trwania 'Formorket' to istna wojna, niczym ryk bestii nawołującej do masowej zagłady. Głos, który wzywa w swej mocy wszystkich Piekielnych i ich pomioty. Gdy album się kończy, pozostaje pustka.


Drugi album FORMORKET ukazał się również na kasecie limitowanej do 50 sztuk. Cholernie szkoda, że Węgrzy zakończyli działalność. Tak purystycznych w swym podejściu jak i wydźwięku podziemie potrzebuje. Wysoki poziom, po prostu czysty Black Metal. Warto mieć ten album w kolekcji. Maniacy norweskiego brudu i prymitywnego grania znajdą tu coś dla siebie.