22 sty 2018

Midnight 'Sweet Death and Ectasy'

CD'17
Album
Hells Headbangers Records

Lista utworów:
1.Crushed by Demons
2.Penetratal Ecstasy
3.Here Comes Sweet Death
4.Melting Brain
5.Rabid!
6.Bitch Mongrel
7.Poison Trash
8.Before My Time in Hell

W 2017 roku ukazał się trzeci album solowego projektu z Cleveland, MIDNIGHT. Początki sięgają roku 2003 i Athenar (jedyna soba za tym projektem) planował wydawać jedynie EP'ki, splity i dema. Po upływie kilku lat, a dokładniej w 2011 roku wydano pełen debiut 'Satanic Royalty', który był po prostu genialny. Nastąpił czas wydawania pomniejszych wydawnictw do czasu 2014 roku gdy pojawił się drugi album 'No Mercy for Mayhem'. Równie silny cios Black Metalu wymieszanego z Heavy/Speed Metalem, jednak według mnie ten album pozostał trochę w cieniu debiutanckiego wydawnictwa. Pomimo, że był równie mocny i trzymał równy poziom, to jednak hitów z jedynki jak chociażby 'You Can't Stop the Steel' nie przebił. Po dwójce nastąpił kolejny wysyp wydawnictw. Pod koniec zeszłego roku, maniacy wreszcie otrzymali kolejny pełen album. I niech mnie szlag trafi, jeśli MIDNIGHT nie trzyma nadal wysokiej formy!


Można zacząć od tego, że 'Sweet Death and Ecstasy' to klasyczne dziecko Athenar'a. Z tą jednak różnicą, że facet dorzucił nam tym razem dwie niespodzianki w postaci 'Crushed by Demons' i 'Before My Time in Hell. Oba utwory są dość nietypowe jak na stylistykę MIDNIGHT, bo trwają aż ponad sześć minut każdy. Są bardziej epickie w swych aranżach, bardziej rozbudowane i wolniejsze. Nie oznacza to nic złego, bo szczerze mówiąc spodobała mi się ta nowa forma. Athenar stworzył bardzo spójny album, jednakże jest on bardzo zróżnicowany jeśli chodzi o poszczególne kompozycje. Takie podejście do tematu stwarza większe prawdopodobieństwo zapamiętania poszczególnych utworów i tak się najzwyczajniej dzieje. Już po dwóch / trzech przesłuchaniach 'trójki' utwory stanowią same o sobie, stają się rozpoznawalne po pierwszym uderzeniu akordów. Dużą zasługą na taki stan rzeczy są właśnie riffy gitar, które czerpiąc z takich gatunków jak wspomniany już Black, Speed czy Heavy, nie omijają też i stylistyki Thrash. Dzięki takiej miksturze, Athenar spreparował prawdziwą truciznę najwyższych lotów. Co więcej, muzyka zawarta na 'Sweet Death and Ectasy' wydaje się być dość radykalna w swej definicji. Głównym trzonem owej definicji jest tu zdecydowanie Metal. Jest to jeden z tych nielicznych albumów (dotyczy to wszystkich trzech dużych wydawnictw MIDNIGHT), który możemy włączyć laikowi muzyki i tłumaczyć mu czym jest Metal na podstawie tych dźwięków. Świetnym rozwiązaniem są też proste partie perkusji, bez jakiegokolwiek nacisku na techniczne granie. Bezpośrednie i kopiące wprost po mordzie. Wokale nie zmieniły się nic a nic i w tej kwestii możemy dalej się radować wypluwanymi bluźnierstwami przez piekielne gardło Athenar'a. 


Hells Headbangers Records wydało trzeci album amerykańskiego projektu w trzech formatach. Wersja CD została wydana na dwóch płytach, na drugiej znajduje się bonus w postaci nagrań z próby z 2015 roku. Wracając jednak do właściwej części tego wydawnictwa - czy 'Sweet Death and Ecstasy' pobije 'Satanic Royalty'? Album, który niepomiernie wciąż króluje jako numer jeden wśród wyznawców MIDNIGHT? Czas pokaże, a ja osobiście skłaniam się ku temu, że są na to spore szanse. Z takimi hitami jak 'Bitch Mongrel' czy 'Before My Time in Hell' to, kurwa, bardzo możliwe!