25 sty 2018

Necroblood 'Collapse of the Human Race'

CD'17
Vinyl'17
Album
Amor Fati Productions
Iron Bonehead Productions

Lista utworów:
1.Intro
2.Through Limitless Abysses
3.Evil Against Evil
4.Sons of Genocide
5.Glorification Through Destruction
6.Essential Collaspe
7.Baptised by Devil's Cum
8.Sadistik Hunt
9.Operation Gomorrah
10.The Omen

Bestialstwo. Tak można by podsumować twórczość Francuzów z NECROBLOOD. I zdecydowanie na tym nie koniec, ponieważ poza dominującym bestialstwem, ta horda anno bastardi 2017 ma o wiele więcej do zaoferowania. Zanim jednak przejdziemy do opisu zawartości tego krążka, kilka słów o samym zespole. Horda powstała w 2006 roku i do 2010 roku funkcjonowała pod nazwą Evynkar. Pod tą nazwą wydali jedynie jedną taśmę demo. W 2010 roku nazwa NECROBLOOD pojawia się w undergroundzie by po roku dać o sobie usłyszeć pierwszym demem 'The Rite of Evil'. I może nie tyle, co o zespole zaczyna być głośno ale powoli buduje swoje grono zwolenników. Dzisiaj zapewne każdy szanujący się maniak barbarzyństwa spod znaku Black / Death Metalu ową nazwę zna i ceni sobie bardzo. Polecam również zapoznać się z hordami w jakich udzielają się członkowie NECROBLOOD, a mianowicie: Hexen Holocaust i Impure Ziggurat. A teraz, kilka słów na temat zawartości 'Collapse of the Human Race'.


Spotkałem się z opiniami, że pierwszy album francuskiej hordy jest uładzony w porównaniu do poprzednich nagrań. Kwestia grzecznego dźwięku w ich przypadku jest bardzo daleka od prawdy, ale przyznać należy, że dźwięk ewoluował. W mojej opinii, brzmienie NECROBLOOD nabrało potęgi. Owszem, może i ten brud obecny na poprzednich wydawnictwach został pominięty, lecz gitary nadal mają w sobie cholerny jad, a bas dudni jakby chciał nas tym dźwiękiem rozerwać. Przechodząc zatem do gitar, sporo tutaj grania które znamy z dokonań Revenge, Diocletian, Pesudogod czy Proclamation. I tak jak całokształt kompozycji to nadal bestialska mikstura Black i Death Metalu, sądzę że same riffy zostały ukierunkowane w stronę Death Metalu. Stąd też, riffy są bardziej dynamiczne ale i utwory jako pojedyncze kompozycje zapadają w pamięci. Otóż, NECROBLOOD na 'Collapse...' zawarł dziewięć utworów (pomijam intro), które istnieją bezproblemowo z osobna i nie zlewają się w ścianę dźwięku układu utworów. Osobiście uważam, że to bardzo dobre osiągnięcie świadczące o dojrzałości tych utworów. Co za tym idzie i żeby wyprzedzić nasuwające się pytania, horda ani trochę nie straciła na swojej autentyczności, a wylewająca się z tych dźwięków pasja spokojnie mogła by posłużyć jako przykład dla wielu 'karierowiczów' z tzw. oficjalnej sceny. Dynamika albumu nie pozwala ani na chwilę spocząć słuchaczowi, a intensywność tej burzy dźwięków jest niczym zapowiedź pieprzonej nuklearnej apokalipsy. Nawet w takim 'Essential Collapse', który bez wokalu i w swoich aranżacjach nie ma galopującej obłędnie szybkości i oparty jest na transowym średnio - wolnym rytmie, nawet w nim dostarczono nam spory tonaż agresji, nienawiści i Zła. Głębokie wokale, które pobrzmiewają niczym zgiełk olbrzymiej bitwy, przetaczają się przez cały album. Swą jednostajnością barwy, idealnie pasują do tej atomowego obrazu zniszczenia.


NECROBLOOD nagrali konkretny album, który będąc podkreślony potęgą brzmienia powinien trafić do kolekcji zapaleńców barbarzyńskiego grania. Mikstura Black / Death Metalu serwowana przez Francuzów, to tak naprawdę tytułowy upadek ludzkości. Wspaniały, kolosalny i bezgraniczny soundtrack ku temu, by największa zaraza tej planety zniknęła.