29 sty 2018

Nordvrede 'Confrontation'



CD'16
Album
Darker Than Black Records

Lista utworów:
1.Drums of the Liberation Army
2.Ulver av nordlyset
3.Seen through the Scope of a Patriot
4.Virgin 54/72
5.Annihilation 9
6.Halvmaanens endelige fall!
7.Pro Death (I.N.F.A.N.T.R.Y. cover)
8.Paramount Sacrilegious Destruction

Norwedzy z Tromsø milczą już od 2015 roku, kiedy to ukazał się ich piaty studyjny album. Początki piewców anty Islamu sięgają 2004 roku. Do tej pory powstało pięć albumów oraz jeden demos. Północny Gniew, bo tak można przetłumaczyć nazwę tej hordy, to konkretny i mocny cios na polu Black Metalu. Ich radykalne podejście do kwestii najeźdźców Europy, to chyba dość częstszy przykład na to, że i w Black Metalu cześć muzyków widzi dokąd prowadzi lewacka polityka. Jednak zostawiając na boku ten prawdziwy problem i skupiając się na muzyce, NORDVREDE to oczywisty i niedwuznaczny Black Metal. Taki jakim być powinien, ale o tym poniżej. Aha, moja wersja na CD ukazała się dopiero w 2016 roku, ale materiał był / jest dostępny od 2015 roku w wersji winylowej.


O ile mnie pamięć nie myli, a oszukiwać nie będę, że przed napisaniem tego tekstu przypomniałem sobie wszystkie nagrania Norwegów, tak stwierdzam, że NORDVREDE nie nagrali słabego materiału. Horda, prezentująca nam bardzo solidnie ułożone utwory, ma wiele do zaoferowania. Zacznijmy od brzmienia, które po prostu niszczy! Intensywność ich muzyki w połączeniu wręcz z soczystym dźwiękiem to dosłownie milionowy orszak pogrzebowy! Masywne partie perkusji, które gdy rozpędzą się do blastujących partii są wręcz nie do zatrzymania. Co jest warte zauważenia i podkreślenia, to fakt, że przy tym zagęszczonym biciu garowego, żaden z elementów nie ginie, nie staje się niewyraźnym tłem. Wyrazistość, a przy tym surowość, są po prostu wspaniałe! Praca gitar jest tu wyważona, odpowiednio zaaranżowana. Gdy w danej partii utworu by podkreślić fragment, pojawiają się harmonie lub bardzo dobrze skomponowane melodie. Większość riffów opiera się na technice tremolo dzięki czemu dostajemy ścianę dźwięku, która jednocześnie zachwyca i przeraża. Dosadność, plugawość oparta na obrazowości kreowanego nastroju nie pozostawia złudzeń dla tych, którzy omijają boczek i podobne przysmaki. Świetnym rozwiązaniem są partie basu które same lub wraz z perkusją, zostają wypuszczone we fragmentach utworów. Prymitywność takiego rozwiązania aż gębę cieszy, a z drugiej strony nadaje materiałowi nieco więcej miejsca. Takiego krótkiego oddechu przed kolejnym uderzeniem. Na koniec wokale, wywrzeszczane w największej furii i nienawiści. Zresztą poczytajcie ich teksty, nie trudno wtedy zrozumieć skąd ten ognisty gniew.


NORDVREDE, tak jak w przypadku poprzednich wydawnictw, wyciągają dumnie środkowy palec w kierunku twarzy omamionych głupotą politycznego bełkotu. Muzycznie natomiast spuszczają nam autentyczny i nieprzeciętny wpierdol. Natomiast połączenie tych dwóch elementów w całość daje nam proste równanie matematyczne z którego rozwiązaniem nie powinien mieć nikt problemów. No chyba, że masz prześcieradło na głowie i gówno zamiast mózgu...