16 lut 2018

Byyrth 'Echoes from the Seven Caves of Blood'


CD / Winyl '18
Album
Iron Bonehead Productions

Lista utworów:
1.Blood Warfare
2.Call of the New Legion
3.Vampyric War Children
4.Abhorrent Eons
5.Cry of the Wurdelak
6.I Dare Not Wake
7.Unhuman
8.Shattered Soul

Tym razem przenosimy się do Kalifornii, a pogodność tego miejsca niech nawet na chwilę nie zmyli waszej czujności. Album ten ma co prawda dopiero się ukazać w marcu 2018 roku, ale wytwórnia zadbała by promówki docierały do pismaków szybko i przed czasem. Po przesłuchaniu tego materiału natychmiast zaczęła się szperanina na regałach w poszukiwaniu debiutu, celem jego przypomnienia. Starość nie radość, a co za tym idzie i pamięć już do nazw nie taka, hehe. Nie dziwię się Niemieckiej wytwórni, że sięgnęła po tą hordę. Mało tego, w zeszłym roku wydali również Amerykanów i ich debiut na winylu. Nie dość, że BYYRTH świetnie pasuje swoim obliczem do katalogu labela, to jeszcze należy im oddać, że muzyka ta jest pełna pierdolonego Zła. Ucieszyło mnie tym bardziej, że horda dostała szansę pod tak zacnymi skrzydłami IBP. A to ze względu na jakże udany debiut, który cholernie cenię. Poniżej kilka słów na temat tego albumu.


BYYRTH gra Black Metal. I pomimo tego, że w warstwie tekstowej w dużej mierze nawiązują do wampiryzmu, to jednak jest bardzo szczere i poważne podejście do tematu. To nie są jakieś durne wynaturzenia dla zabawy a'la Dani i spółka, ta muzyka zaraża, infekuje swą nieludzką formą obdzierając słuchacza z duszy. Wampiryzm jest ukazany od strony brzydoty i zszarganych cierpieniem obłędu bytów. Kompletne szaleństwo sączące się z głośników przypomina dokonania legendarnych Les Légions Noires, ich geniuszu w kreowaniu atmosfery trupiego zimna, riffów śmierdzących śmiercią. W szczególności wczesny Mütiilation, Vlad Tepes, Belkètre czy Seviss. Dla mnie to po prostu coś kapitalnego. Oczywiście, można się czepiać, że to wszystko już było, że nie ma w tym nic oryginalnego. Powstaje pytanie o to czy Black Metal ma być oryginalny? Oczywiście, szanuję hordy które potrafią stworzyć niesamowitą aurę i przekazać ją za pomocą skomplikowanej muzyki. Tutaj napotykamy na zwierzęcy prymitywizm, na pierwotne instynkty. I nie ma znaczenia czy horda zapędziła się w rejon ultra szybkiego grania, czy też tłucze średnim tempem - to co odbieram dzięki BYYRTH i ich Black Metalowi to szaleństwo, przekleństwo istnienia i kult prawdziwej śmierci! Żadnych, ale to absolutnie żadnych półśrodków! Rozkład, odór i ludzkie ścierwo zdychające wszędzie. A koszmarny, przebrzydły, dosłownie odstręczający wokal Lord'a II ścina z nóg! Nieludzki i nienawistny!


Trzeba przyznać, że o BYYRTH może stać się w podziemiu głośno, a ten album zdecydowanie się do tego przyczyni. Maniacy, którzy szukają totalnej surowizny oprawionej w naprawdę niebagatelną kryptę dźwięku, powinni nabyć ten album jak i debiut. Zło, cierpienia i diabelska moc tkwiąca w 'Echoes from the Seven Caves of Blood' jest bezgraniczna. Les Légions Noires wiecznie żywe!