15 lut 2018

Unblessed 'Killing Your Last Drop Of Innocence'


CD'17
Album
Australis Records

Lista utworów:
1.Intro
2.Nonconformist
3.Killing Your Last Drop of Innocence
4.Invoking the Last Tormentor
5.Beyond the Spheres of Ignorance
6.Hunt Down II
7.Blackened Sun
8.Engraved
9.Tic Tac Parasites
10.Ambassador of Death
11.The Son of Hate
12.Outro

Zabierając się do pierwszego odsłuchu posiadając jedynie informacje skąd pochodzi zespół i że para się Death Metalem, wyobrażałem sobie mającą nastąpić ucztę południowoamerykańskiej dzikości. Pełną brudu, niesamowitego chaosu i wszystkiego co w takim graniu najlepsze. Otrzymałem natomiast coś zgoła innego. W szczegóły wdamy się poniżej, teraz kilka informacji o zespole. UNBLESSED pochodzą ze słonecznego Santiago, samego serca Chile. Powstali z grobów w 1999 roku, więc szmat czasu minął i niebawem stuknie im 20 lat aktywności. W przeszłości panowie grzebali w kilku mało znanych lokalnych bandach, jedynym znanym szerszemu gronu może być Thornafire w którym to swego czasu działał gitarzysta Paul Callahan. 'Killing Your Last Drop Of Innocence' to już czwarty album Chilijczyków i szczerze powiedziawszy nazwa ta zupełnie umknęła mojej uwadze. No to przejdźmy do sedna.


UNBLESSED jak wspomniałem gra Death Metal, wychodzi im to całkiem sprawnie, jednak osobiście mi w tym czegoś brakuje. Ładne brzmienie, selektywne instrumenty z bardzo podkreślonym basem grającym dość często na wysokich notach... Niby ok, ale to takie bardzo nowoczesne i szczerze mało mi pasujące do Chilijskiej sceny. Jednak nie mam się tu czego czepiać, skoro i w Stanach Zjednoczonych znajdziemy wyznawców ery Wikingów, to nich i w Chile grają jakby pochodzili z samego USA. Wracając jednak do muzyki, aranżacje są dobrze rozwinięte, przemyślane. Tyle, że pozbawione zupełnie atmosfery Metalu Śmierci. Takie skoczne, miłe, a elementami ze słodkimi melodiami. Nie za wiele mi 'robią' sprawnie pracujące gitary, sprawna gra perkusji gdzie trigger goni trigger... Wokale tu akurat pasują do całej układanki, bo nakładają się zarówno krzyczane jak z growle, które notabene wkurwiają niemiłosiernie. Co gorsza (przynajmniej dla mnie), im dalej wgłębiamy się w ten album, tym bardziej słyszę profanowanie gatunku jakimiś partiami a'la core. Kurwa! Nie, nie, nie! Przepraszam, ale to nie dla mnie.


Ok, zdaję sobie sprawę, że powinnością moją jest nawet w takim przypadku pisać obiektywnie. Jednak, po prostu nie potrafię. Zdaję sobie też sprawę, że znajdą się ludzie, którym takie granie wywołuje gęsią skórę lub inne pobudki. Sądzę, że ludzie którzy stawiają w muzyce na czysty dźwięk i jego klarowne brzmienie, mogą się zachwycać 'Killing Your Last Drop Of Innocence'. Jednak, ci z was, którzy umiłowali sobie by muzyka reprezentowała coś ponad pustą zabawę i niosła ze sobą ładunek emocji poprzez odpowiednią atmosferę, uznają ten album za bezwartościowy. Ja się wynudziłem i zastanawiam się nad ucięciem sobie popołudniowej drzemki. Jeśli tak ma wyglądać dzisiejsze oblicze Death Metalu, to ja podziękuję. Wracam do swojej piwnicy i demówkowych wynaturzeń.