1 mar 2018

Azarath 'In Extremis'


CD / Winyl '17
Album
Agonia Records

Lista utworów:
1.The Triumph of Ascending Majesty
2.Let My Blood Become His Flesh
3.Annihilation (Smite All the Illusions)
4.The Slain God
5.At the Gates of Understanding
6.Parasu Blade
7.Sign of Apophis
8.Into the Nameless Night
9.Venomous Tears (Mourn of the Unholy Mother)
10.Death

Po sześciu latach, które minęły od wydania poprzedniego albumu polskiej bestii Death / Black, AZARATH nagrał i wypuścił w 2017 roku swój szósty album. Z oryginalnego składu pozostał już tylko Inferno, ale muzycznie horda wciąż oscyluje w stylistyce którą zapoczątkowała genialnym 'Demon Seed' z 2001 roku. Oczywiście, trudno by tu upraszać się o całkowitą niezmienność w ich kompozycjach, bo kompozycje uległy zmianie, ewoluowały ku bardziej dojrzałym. Nie wpłynęło to jednak na przestrzeni lat na jakiekolwiek kompromisy, które owocowały by złagodzeniem samej muzyki lub porzuceniem bezkompromisowości. AZARATH nadal dumnie dzierży baner diabelskiej hybrydy Death / Black Metalu i sądząc po 'In Extremis' ani myśli tą formułę zmieniać.


Dziesięć utworów trwających w całości trochę ponad czterdzieści minut to prawdziwy konglomerat diabolicznej natury AZARATH połączonej z bestialską brutalnością i bezkompromisowym sposobem tworzenia aranżacji. Na początku wspominałem, że w chwili obecnej skład hordy jest zupełnie inny. Jednak muzyka pomimo rozwinięcia skrzydeł pozostała ta sama, jedynie bardziej dojrzała, dosadna. Pomimo upływu lat smród pasji uderza słuchacza w nozdrza od pierwszych akordów otwierającego album 'The Triumph of Ascending Majesty'. I to jest olbrzymi atut tej muzyki, że nadal czuć w niej cholerną werwę, że potrafi najzwyczajniej porządnie i bezlitośnie przypierdolić. Pamiętam gdy jeszcze Pagan Records wydawał ich albumy na kasetach i jakim ciosem był pierwszy kontakt z muzyką tej hordy. Minęło ponad piętnaście lat od debiutanckiego albumu, a Death / Black Metal serwowany przez tą ekipę miażdży tak samo o ile nie skuteczniej. Intensywne partie gitar, riffy płonące nienawiścią, ociekające czernią bluźnierstwa przewijają się przez każdy utwór. Świetne zwolnienia, wielowarstwowe rozwiązania z dwoma a czasem trzema ścieżkami gitar wprawiają w zachwyt. Ta atencja jest niekończącą się ścianą dźwięku, a bezczeszczące wszelakie świętości teksty podkreślają bluźnierczą atmosferę albumu. Brzmienie albumu również nie pozostawia złudzeń, kosząc żywych i ścieląc trupem gęsto. Tak powinien brzmieć wściekły Death Metal z domieszką Black Metalu. Blastujące partie perkusji zdominowały to wydawnictwo, ale nie ma co ukrywać, że AZARATH maniaków do tego przyzwyczaił. Gniewne i rozszalałe wokale Necrosodom'a idealnie pasują do całokształtu muzyki. Szkoda, że ich ścieżki się rozeszły, ale bywa i tak. Dane nam było radować dusze przez dwa albumy, teraz czekam na kolejne wydawnictwo z nowym wokalistą. 


Wiem, że album ma już prawie rok a ja dopiero teraz się zachwycam nad jego zawartością. Gości w moich zbiorach od jakiegoś czasu i zapewne z czystego lenistwa nie wcześniej niż teraz udało mi się poświęcić odpowiednią ilość uwagi. Jak każdy z was wie, że koszmarem kolekcjonera - maniaka są stosy gotowe do odsłuchu, ale też i ciągłe poszukiwania nowości uszczuplających bardzo sprawnie portfel. Dochodzą do tego jeszcze minimum kilka dziennie podsyłanych przez wytwórnie materiałów w formacie cyfrowym... Oszaleć można. Jednak lepiej późno niż wcale - powróciłem do 'In Extremis', opisałem i z jeszcze większą chorą radością delektuję się wykreowanym piekłem przez Polską bestię.

http://www.facebook.com/AzarathBand
http://www.agoniarecords.com/