8 mar 2018

Hermóðr 'Hädanfärd'


CD' 17
Album
Wolfspell Records

Lista utworów:
1.I stillhet
2.Nord
3.Höst
4.Urskogen
5.Midnatt
6.Havsdimma
7.Under frusen älv
8.Hädanfärd

W momencie opisywania 'Hädanfärd', siódmy i zarazem kolejny album HERMÓÐR czeka na stosie nowości do odsłuchu. Tak, wiem że mogłem od razu przejść do 'Midnight Eclipse', czyli najnowszego albumu Szweda. Jednakże, od wczorajszej nocy nie mogę się uwolnić od 'Hädanfärd'. Słuchałem go do późna. Od rana również krążek w odtwarzaczu gościł na potrójny odsłuch. Zanim jednak opiszę jego jakże magiczną i hipnotyzującą zawartość, kilka słów o historii HERMÓÐR. Założony w 2012 roku przez Rafn'a, projekt ten kreuje muzyczne pejzaże penetrujące najgłębsze pokłady drzemiącej w nas melancholii. Black Metal do którego w tym przypadku idealnie pasuje łatka Atmosferycznego, dźwiękami stwarza wizerunek pięknych krajobrazów nietkniętych przez ludzką plagę, surowości i majestatu Natury, mroźnych i nieprzystępnych lasów skrytych pod białą czapą śniegu.


Trudno opisuje się takie wydawnictwa, a przynajmniej ja mam z tym zazwyczaj nie lada kłopot. Muzyka tworzona przez Rafna ma w sobie bardzo dużą dawkę osobistych emocji, a ja mogę się tylko domyślać poprzez wolną interpretację co kierowało wnętrzem muzyka przy tworzeniu poszczególnych aranżacji. Spotkałem się swego czasu czytając recenzje w necie, że HERMÓÐR to projekt, którego wystarczy mieć jeden album / wydawnictwo i więcej nie trzeba, bo muzyka na kolejnych kompletnie się nie różni od tego co już posiadamy w kolekcji. Większej impotencji umysłowej kogoś, kto rzuca takimi opiniami, wyobrazić sobie nie potrafię. Muzyka jest utrzymana w tej samej stylistyce w całym przekroju dyskografii HERMÓÐR, lecz dla mnie oznacza to konsekwencję wybranej formy muzycznej i przede wszystkim szczerość artysty. Tak, Black Metal w formie zagranej przez Szweda to cholernie wysokich lotów artyzm. Sposób w jaki dosadnie trafia dźwiękami i tytułami utworów pod wykreowane oniryczne tła, jest wręcz niebywały. Dla przykładu taki 'Under frusen älv' ('Pod zamarzniętą rzeką' tłum.) wpędza słuchacza w melancholię i okrywa całunem z grubego lodu. Gościnnie (tak jak i na najnowszym albumie) na wokalach udzieliła się tu Helga. Jej głos jest naprawdę wyjątkowy, dodam tylko, że tekst do tego utworu jest też jej autorstwa. Praca gitar na 'Hädanfärd' oparta jest na pięknych melodiach, którym bliżej do smutku pobudzanego zapomnieniem majestatu przyrody, niż do wesołych folkowych przygrywek. Owe pięćdziesiąt dwie minuty mija powolnie, dostojnie, pozwalając na refleksję, a jednocześnie budzą apetyt do ucieczki z urbanistycznych przestrzeni w których na co dzień rezydujemy. Powolne tempo, surowe gitary prowadzone często tęsknym dźwiękiem instrumentów klawiszowych. W ich tle skrzekliwe wokale Rafna tworzą firmament pełen utęsknienia do czasów, które już dawno przeminęły.


Każda sztuka, miewa skrajne opinie. Tak i tutaj jesteśmy świadkami opinii, które raz wychwalają niesamowity potencjał HERMÓÐR, lub posądzają o wtórność i nudę. Ja zdecydowanie skłaniam się ku obozowi zwolenników i bardzo, ale to bardzo często wracam do muzyki wychodzącej spod ręki Rafna. Genialny klimat mrozu zimy wymieszany z jesienną nostalgią. Takie zestawienie brzmi jak niedorzeczność, ale posłuchajcie (o ile jeszcze tego nie zrobiliście!!!) i pozwólcie sobie utonąć w muzycznej wizji HERMÓÐR.