22 mar 2018

Revolting 'Monolith of Madness'


CD' 18
Album
F.D.A. Records

Lista utworów:
1.Blood, Blood, Blood
2.Procession to the Monolith
3.Ode to Hastur
4.Cadaver Patrol
5.Night of the Tentacles
6.March of the Revolter
7.The Faceless Deformity
8.Broomstick Legions
9.A Wedding for the Dead
10.From Out the Deep

Gdybym próbować uszergować chronologicznie co do tej pory nagrał lub chociażby w czym maczał paluchy Rogga, otrzymalibyśmy listę długą i wypełnioną po brzegi z ilością obietnic jak przed wyborami wśród kandydujących posłów. Na szczęście REVOLTING i polityka to dwa różne bieguny. Z szumem spłukiwanej wody wpuszczamy głęboko do szamba salonowe gierki dla panów w ślicznych garniturach. Rogga, to jeden z niewielu obecnych ludzi na scenie, który nie ma zamiaru złożyć broni i non stop atakuje słuchaczy coraz to nowszymi wydawnictwami. Z aktywnych zespołów / projektów warto wspomnieć następujące:  Dead Sun, Echelon, Eye of Purgatory, Humanity Delete, Johansson & Speckmann, Megascavenger, Necrogod, Paganizer, Putrevore, Ribspreader, Rogga Johansson, Severed Limbs, The Grotesquery, Those Who Bring the Torture. Jest jeszcze kilka innych, które łączą Death Metal z Crustem lub Industrialem - powyższa lista przytoczonych to te, które są solidnymi porcjami starej szkoły Death Metalu. Wracając jednak do samego zespołu. REVOLTING powstał w 2008 roku i ma na swoim koncie obecnie już sześć duzych wydawnictw. 'Monolith of Madness' to po prostu szwedzki Death Metal.


Szósty album ekipy z Gamleby, małego miasteczka w południowej Szwecji, to solidna dawka Śmierć Metalu zagrana w tradycyjny sposób. Dziesięć utworów trwających około trzydziestu sześciu minut mija bardzo szybko. Nie ma co się oszukiwać, że muzyka zawarta na 'Monolith of Madness' jest skierowana do konkretnego odbiorcy. Mowa o uniwersalnym słuchaczu poprzez pryzmat zawartej tu muzyki, jest sporym nieporozumieniem. Dlaczego? Otóż, większość riffów jest nacechowana sporą melodyjnością. Nie każdy maniak Death Metalu zapuści się w te rejony, jednakże czciciele szwedzkiego Deathu by móc sięgnąć po ten album, jak najbardziej będą torować sobie drogę w bezpardonowy sposób łokciami. Linia melodyczna pracy gitar jest bardzo dobrze wyważona. Zachowany został balans pomiędzy rytmicznymi riffami, które agitują machinę marki REVOLTING do jeszcze bardziej wzmożonej pracy. Melodyka pojawia się w motywach przewodnich powodując, że aranżacje mają lepszą płynność i zostają obdarte z archaizmu. Słucha się tego naprawdę dobrze, a pojawiające się gitary solowe dodają jeszcze większego animuszu. Co więcej? Partie basu, zarejestrowane w czytelny sposób są jednak trochę schowane pod piaszczystym, szwedzkim brzmieniem gitar. Aczkolwiek, ten bezduszny puls jest wyczuwalny w szczególności gdy zespół zwalnia do średnich temp. Wartym zwrócenia uwagi jest fakt dość 'spokojnego' podejścia pracy perkusji. Mało tu wyszukanych przejść akcentujących zakończenia riffów, nie znajdziemy zbyt wielu łamań tempa, a całokształt wygląda jakby wyszedł spod rąk muzycznego ascety. Czy to źle? Niedopatrzenie? Bardzo szczerze w to wątpię. Jestem przekonany wręcz, że tak miało być. Podkreślenie tych elementów, niewyszukanej gry na rzecz bijącej po mordzie pasji, jest mianownikiem tego albumu. Nad wszystkim dominują jeszcze potężne growle Roggi i, kurwa, ja jestem rozwalony tym albumem.


Podsumowując w dość szybki i krótki sposób, Rogga Johansson tu występujący pod ksywką Revolting Rogga, przyzwyczaił nas do solidności albumów w których bierze udział. Nie każdemu musi wchodzić bez popity takie granie, ale przyznać trzeba, że w stylistyce w jakiej się obraca, robi zajebistą robotę. Szósty album REVOLTING stał się faktem, a ja w spazmatycznych drgawkach wciskam play na odtwarzaczu już n-ty raz. Long live Rogga! Long live REVOLTING!