15 mar 2018

Runemagick 'Fullmoon Sodomy'


Kaseta 1993
Demo
Chaos Productions

Lista utworów:
1.Fullmoon Sodomy
2.Desecration of the White Christ
3.In Remembrance
4.Nocturnal Creation

Zespół ten nie wymaga wprowadzenia w kulisy ich stylu i tego, czego dokonali na przestrzeni lat istnienia. Nicklas "Terror" Rudolfsson, który od samego początku kieruje poczynaniami RUNEMAGICK, w początkowym okresie działania zespołu stworzył hybrydę nastrojowego Death Metalu. Ten z kolei, w późniejszych działaniach zespołu inkorporował sporo ze stylistyki Doom Metalowej - tym sposobem już od pierwszej pełnej płyty 'The Supreme Force of Eternity' dane nam było usłyszeć połączenie obu tych gatunków muzycznych. Co prawda wpływy Doom dopiero co nieśmiało się pojawiały, jednak miarowe zwolnienia z melodyjnymi riffami wskazywały w jakim kierunku zespół zamierzał podążyć w przyszłości. Wracjąc jednak do czasu zanim RUNEMAGICK w 1993 roku poszło w kilkuletni spoczynek, w okresie od 1991 roku zostały nagrane cztery taśmy demo. Trzecią w kolejności jest właśnie opisywany materiał z 'Fullmoon Sodomy'. 


Otwierający demo, tytułowy 'Fullmoon Sodomy' jest najbardziej klimatycznym z całości zawartych tu utworów. Szczerze powiedziawszy przypomina poniekąd późniejsze dokonania zespołu, bo już w tym okresie pojawiły się melodyjne zwolnienia z jakich potem słynął ten zespół. Rozbudowany, trwający prawie osiem minut utwór wprowadza nas w klimat śmierci. Należy wspomnieć, że wokale we wczesnym okresie istnienia zespołu nie były obsługiwane przez Nicklasa. Barwa głosu Roberta Pehrssona, drugiego i jedynego członka składu na 'Fullmoon Sodomy', ocierała się bardziej o Black Metalową manierę. Aranżacyjnie na tej kasecie podano nam Death Metal, który swoją zróżnicowaną formą mógł naprawdę zachwycić słuchacza w tamtym okresie. Obecnie, poza dużym sentymentem jakim darzę muzykę Szwedów, nadal materiał się sprawdza. Brudne brzmienie, które zlewa się w chaotyczną, skomasowana masę dźwięków podczas szybkich partii; a z drugiej strony otrzymujemy wolniejsze momenty ze sporą ilością melodii niemającej nic wspólnego ze słodyczą jaką karmią nas pewne zespoły do dnia dzisiejszego. Po części można rzec, że to chwytliwe granie z dużą dawką motoryki, która pcha ten krótki materiał nieprzerwanie do przodu. Takie określenie w dzisiejszych czasach nie było by mile widziane, wątpię aby ktoś odebrał je pozytywnie. Ale mamy 1993 rok i inne realia. Ot po prostu, dobrze wchodzący materiał do którego mile się wraca. A na koniec ważna informacja. Zespół jak wiadomo zakończył działalność w 2007 roku, ale został ponownie wskrzeszony do życia w 2017. Teraz należy tylko wypatrywać kolejnych wydawnictw.