4 kwi 2018

Crematory 'Confirmed Suffering'


Kaseta 1989
Demo
Wydawnictwo własne

Lista utworów:
1.Apocalypse
2.Give Me Few Days More
3.Necrophagous
4.Injured

Zespołów funkcjonujących pod nazwą CREMATORY przewinęło się w historii Death Metalu przynajmniej kilka. Nasza omawiana ekipa była z Finlandii i jest to jedyne demo jakie zarejestrowali. Ponownie, mogę tylko powiedzieć 'szkoda', albowiem materiał do dnia dzisiejszego daje radę. Tu na celowniku mamy sprawie zagrany Death Metal ze sporą dawką Thrashu. Szczerze powiedziawszy, to mało to fińskie granie było. Bezsprzecznie kojarzyło się z takimi hordami jak Merciless, chociaż muzyka czwórki Finów była bardziej melodyjna. Ale o tym wszystkim poniżej.


Materiał nagrany na 'Confirmed Suffering' to niespełna dwanaście minut muzyki. Pozostawia to spory niedosyt, który i tak już nie zostanie zaspokojony z racji nieistnienia zespołu. Tak jak wspomniałem we wstępie, mamy tu do czynienia z bardzo sprawną mieszanką Death i Thrash Metalu. Utwory charakteryzują się niezłą dynamiką, a przedstawione w oczywistej analogowej formie dźwięku - powalają swoją nieprzeciętną dynamiką. Biorąc pod uwagę, że materiał powstał w 1989 roku, to naprawdę mieliśmy wtedy do czynienia z ultra mocną demówką. Praca gitar została oparta w większości na rytmicznych riffach wspomaganych gitarą prowadzącą, której to partie były bardziej melodyjne. O dziwo, całość została tak sprytnie połączona, że demo nie traci przysłowiowego pazura. Dołożono też kilka agresywnych solówek. Dodatkowo materiał ma zajebistą płynność i każdy z utworów wchodzi bez najmniejszego zająknięcia. Perkusja, proste partie i wymowne. Nie ma miejsca na udziwnione łamanie tempa albo wyczesaną technikę w trakcie przejść akcentujących końcówkę powtórzeń riffów. Partie basu są bardzo wyraźne już od samego początku utworu 'Apocalypse' i pozostają ze słuchaczem do samego końca trwania materiału. Nawet w szybszych aranżacjach, gitara basowa nie zanika w tumulcie pozostałego instrumentarium. Maniera wokalna - to właśnie ona nasuwa najbardziej skojarzenia z wczesną Szwecją. Na wpół wykrzyczane, chropowate wokalizy zostały bardzo dobrze dobrane do muzyki CREMATORY. Na ile był to wybór kalkulowany, a na ile młodzieńcza pasja? Cóż, tego się zapewne już nie dowiemy. 
Finowie pozostawili po sobie raptem cztery utwory, a CREMATORY zszedł w czeluści grobowe. Czasem warto wrócić do takich zapomnianych perełek. Posłuchać żywiołowego i spontanicznego grania, którego coraz to mniej w czasach dzisiejszych. Czasy się zmieniły, a dalsze biadolenie i tak nie wskrzesi fińskiej hordy.