10 kwi 2018

Heretic Cult Redeemer 'Kelevsma'


Kaseta '18
Album
Helter Skelter Productions

Lista utworów:
1.The Hidden One
2.Desert of Revelation
3.Phosphorous Queen
4.Dark Formlessness
5.Son of Loss
6.Thy Forethought Fire
7.Death Touch 333
8.Eleven Kings
9.Arcane Union
10.Across the Line

Oczekiwanie na następcę debiutu 'Heretic Cult Redeemer' po pięciu latach uznaję za zamknięte. Drugi materiał Greków ukazał się około miesiąca temu na kasecie. Trzeba powiedzieć sobie jasno, horda nie zarzuca nas obfitością swoich wydawnictw. Początek istnienia to rok 2009 i dopiero w 2013 roku Grecy dali znać o sobie debiutanckim pełnym wydawnictwem. Wtedy to debiut wydał na CD i winylu znany wszystkim Iron Bonehead, a po roku wznowienie na CD pojawiało się za sprawą polskiego Hellthrasher. Jednak w przypadku HERETIC CULT REDEEMER bardzo dobrze sprawdza się powiedzenie, że więcej nie zawsze oznacza lepiej. Dwa wydawnictwa na przestrzeni dziewięciu lat to niewiele, ale ma to swoje przełożenie na jakość. Inwokacje otwierają bramy nieznanego, czas wkroczyć w wymiar wściekłego obłędu.


HERETIC CULT REDEEMER przez ostatnie pięć lat milczenia przeszedł pokaźną metamorfozę. Na debiutanckim albumie można było usłyszeć już jakoby wstęp do oblicza muzyki z jaką dane nam jest obcować dzisiaj. Horda nie obrała innej ścieżki i jest to nadal Black Metal, ale o silnym nacechowaniu okultystycznym i przepełniony atmosferą śmierci. Nie zrozumcie mnie źle, że twierdzę teraz o debiucie jak o miałkim wydawnictwie - zdecydowanie nie! Grecy przy okazji drugiego albumu zagłębili się zdecydowanie głębiej w szaleńcze odmęty otchłani czarnej sztuki, ale ten fakt nawet laik usłyszy. Atmosfera jaką ta muzyka emanuje jest w pełni złowroga, ale też magnetycznie przyciągająca i popychająca słuchacza w coraz to dalsze stany obłąkania. Materiał trwa prawie pięćdziesiąt minut, a ja odnoszę wrażenie jakby ktoś dociskał moją głowę do ziemi albo i próbował wetrzeć ją poniżej, do grobu. Aranżacyjnie dzieje się tu niesamowicie wiele. Efektem tego jest odczuwane szaleństwo. Namacalne, zimne, a jednak palące żywym ogniem. Praca gitar to spora dawka zazębiających się riffów, pełnych harmonii i hipnotyzujących linii melodycznych. Całkiem czytelne brzmienie pozwala wychwycić poszczególne partie instrumentów, które z każdym przesłuchaniem odkrywają bardziej ukryte aranżacje. Spore zmiany można zauważyć w dyktowanej prędkości utworów. Świetne nawiązania do głębokiego okultyzmu i rytualnej formy przekazu wychwytujemy w manierach wokalnych. Sporo śpiewów i zawodzeń na modłę Dalekiego Wschodu czy samej Grecji wprawia w słuchacza w odpowiedni nastrój, ale to nie wszystko. Pojawiają się fragmenty konstrukcji utworów, które są bardzo 'połamane' (np w 'Phosphorous Queen' i uderzają sporą dawką psychodelicznych wręcz dźwięków. Wypada to nader ciekawie, albowiem HERETIC CULT REDEEMER posiadł rzadką umiejętność łączenia tych wszystkich elementów układanki i dostarczania ich słuchaczowi w sposób pozbawiony zawiłości. 


Drugi materiał Greków stał się faktem. Cholernie dojrzała muzyka, która zdecydowanie wykracza poza ramowy i klasyczny Black Metal. Czy to dobrze czy też nie, to już niech każdy oceni wedle własnego sumienia. Dla mnie jest pewne, że rytualna atmosfera jaką zapewnił mi HERETIC CULT REDEEMER na drugim albumie 'Kelevsma' jest niepowtarzalna. Czuć opary intensywnych kadzideł, odurzona percepcja... Polecam!