11 kwi 2018

Moloch Letalis / Death's Cold Wind 'Czarci Skowyt / Apeiron'


CD' 17
Split
Old Temple

Lista utworów:
1.Moloch Letalis - Czarci skowyt
2.Moloch Letalis - Zaciskam kły
3.Moloch Letalis - Na wieki martwy
4.Moloch Letalis - Mściciel
5.Moloch Letalis - Zdrajca
6.Death's Cold Wind - Apeiron
7.Death's Cold Wind - Miasma
8.Death's Cold Wind - Sexo Satanico
9.Death's Cold Wind - Demon (Mon)archy
10.Death's Cold Wind - Aidem Dade (Grimorium Verum cover)

'Czarci Skowyt / Apeiron' - tak oto doszło do połączenia sił polskich bluźnierców z MOLOCH LETALIS z ekwadorskim komando DEATH'S COLD WIND. Split jest zaiste zacnym wydawnictwem, prezentującym dwa oblicza, dwa spojrzenia na diabelski metal. Obie hordy istnieją już szmat czasu w podziemiu i po takim czasie doszły do maniakalnej niemalże perfekcji, jak przeprowadzać egzekucje na słuchaczu, który w takich dźwiękach się odnajduje. Należy jeszcze na wstępie dodać, że split ten nie jest dla każdego. Większość gołowąsów, którzy chełpią się słuchaniem muzyki ekstremalnej (kurwa, kocham ten slogan, haha!) od X czasu, a nigdy nie sięgnęli w głąb podziemia, mogą ominąć to wydawnictwo. Brak tu bowiem poprawności, że o jakichkolwiek kompromisach nie wspomnę.


Pierwsze pięć utworów spreparowali nasi rodacy. Cholera, tak jak uwielbiam album 'Zgliszcza' (nowego albumu na chwilę obecną jeszcze nie słyszałem) i uważam go za punkt zwrotny w dyskografii tria z Wrześni, tak to co zaprezentowali na 'Czarcim Skowycie' to pierdolone mistrzostwo! Z dwóch zespołów, które są na tym splicie, to MOLOCH LETALIS składnia się bardziej ku czarnemu metalowi. Horda czerpie zarówno jeszcze z Death Metalu oraz przewijają się sporadyczne zapożyczenia z Thrashu. Pięć utworów zawartych tutaj to bardzo dynamiczne granie, nacechowane smrodem siarki piekielnej i pełne brudu. Swoisty hołd dla starych dni, prostego grania, w którym moc i najzwyczajniejszy w świecie rozpierdol w imię Diabła mówią same za siebie. Pierdolonym kielichem krwi wzniesionym ku chwale dziewiątego kręgu Piekieł, są tutaj polskie teksty. Żadne zaskoczenie jeśli chodzi o Moloch Letalis. Kurwa, jak to tutaj pasuje!!! Ohyda zaakcentowana polskim językiem, wyborność.


Drugim pomiotem wprost z ekwadorskiej otchłani jest DEATH'S COLD WIND. Podobnie jak w przypadku pierwszej części splitu, tak i tutaj otrzymujemy pięć utworów. Różnica jest taka, że to co w przypadku MOLOCH LETALIS było dodatkowym elementem w ich kompozycjach, tutaj dominuje - Death Metal. Siermiężny, old schoolowy do bólu i w tym cały jego urok. Gdybym miał stawiać w ich przypadku na największe inspiracje, wskazałbym na stare nagrania Morbid Angel. Utwory są długie, ale ich budowa jest prosta i łatwo zapada w pamięć. Nie są przekombinowane i skupiają się wokół powtarzających się partii. W muzyce Ekwadorczyków ujęła mnie swoboda w poruszaniu się w sprawdzonych już rejonach metalu śmierci. Nie szukają nowych rozwiązań, nie stawiają na popularny obecnie gruz czy cholera wie co jeszcze. Słychać, że w tym co tłuką, w tej archaicznej wersji Death Metalu, czują się wybornie. Stara szkoła skierowana do odbiorców właśnie takiej muzyki.
'Czarci Skowyt / Apeiron' to udany split. Prosta, bezpośrednia muzyka lejąca po pysku i łamiąca kości. Zapewne sąsiedzi nie podzielają mojego entuzjazmu związanego z tym wydawnictwem, trudno niech cierpią. Czas na kolejny odsłuch, a muzyka Diabła niech się niesie!