16 kwi 2018

Tetragrammacide 'Primal Incinerators of Moral Matrix'


Winyl / CD / Kaseta '17
Album
Iron Bonehead Productions

Lista utworów:
1.Hyper-Spatial Mandala of Intuitive Latencies
2.The Prognosticators of Trans-Yuggothian Meta-Reasoning
3.Radicalized Matrikavyeda Operation: Militarized Cosmogrids Destabilization (Heralding Absolute Contraction)
4.Cyberserking Strategic Kalpa-Terminator (Advanced Acausality Increment Mechanism)
5.Transcranial Ka'abatronic Stimulation Collapse
6.Intra-Dimensional Vessel of Were-Robotics, N-Logics and Assorted Lattice Intelligences
7.Meontological Marga of Misanthropic Computation & Extensive Backwards Physics
8.Imperial Cyanide Voltigeurs (Quantum Threshold Leapers of Hatha-Sorcery)
9.Dismal Ramification of Metamathematical Marmas and Sandhi

W 2015 roku bluźniercy z Indii wydali Ep'kę, po której muzyczny underground został jednoznacznie uświadomiony, że zagłada jest blisko i ta bestia powróci z kolejnym, jeszcze bardziej dosadnym materiałem. Nie wiem skąd i jak to się dzieje, ale zauważalna już od jakiegoś czasu jest zależność: im bardziej egzotyczny kraj pochodzenia, tym większe szanse na totalny atomowy rozpierdol. Wystarczy wspomnieć ich kolegów po fachu z Genocide Shrines ze Sri Lanki. Kurwa! Wychodzi jednak na to, że świat poszedł dalece do przodu. Na tyle, że i soniczny wpierdol wysokich lotów możemy otrzymać z tak egzotycznych miejsc. TETRAGRAMMACIDE powstało w 2012 roku i nie oszczędza swoich wyznawców, regularnie wypluwając kolejne wydawnictwa. Na koncie mają już demo, EPkę, singla, split oraz ten opisywany tu album. Każdy z nich to synonim zagłady i chaosu.


'Primal Incinerators of Moral Matrix' to ludobójstwo. Masowa eksterminacja, zniszczenie, wytępienie gatunku i unicestwienie wszelakiego życia. Na tym można by zakończyć opis albumu trójki zwyrodnialców. Bo co tu więcej dodać? Przecież ten materiał w swej intensywności nie zwalnia nawet na chwilę! Oczywiście, są średnie tempa, wolniejsze patenty na gitarach, ale całokształt jest bezlitosny. Zresztą, po wydawnictwach Iron Bonehead nie spodziewasz się gotyckiego grania. Zerknijmy na aranżacje. Praca gitar w duże mierze jest oparta na zażarcie lawinowym tremolo. W przejściach pojawiają się zwolnienia na otwartych strunach, ale to tylko fragmenty. Przez większość czasu trwania albumu riffy maniakalnie nas okaleczają w bestialski sposób. Nie ma tzw. środka, istnieje tylko mechanicznie precyzyjna zagłada. Brzmienie jest brudne. Horda postawiła w swojej muzyce na element Noise, a co za tym idzie? Przygotujcie się na krwotok uszu. Poza wspomnianym holocaustem tworzonym przez ścianę gitar, otrzymujemy tu niekwestionowany i w całym tego słowa znaczeniu rozpierdol perkusyjny!!! Uragnostic Eliminator tym co zaprezentował... Cholera siedzę z otwartą japą pełną cieknącej śliny - totalny majstersztyk. Prędkości i gęstość gry faceta chyba nie ma sobie równych! Kolejnym mocnym elementem są wywrzeszczane wokale o takim natężeniu nienawiści, że TETRAGRAMMACIDE samymi wokalami mogłaby zawezwać najgorsze plugastwa z każdego wymiaru. Dość specyficznym elementem, który pojawiał się również na poprzednich wydawnictwach hordy były egzotyczne wstawki śpiewów nawiązujących do hinduizmu. Podczas ich trwania pojawiały się silnie przekształcony i wibrujące dźwięki, które tylko uzupełniały atmosferę totalnego szaleństwa i spustoszenia.


Zakończenie... Jestem rozszarpany, czuję ból po torturach sonicznych. Jest mi więc cholernie dobrze. Efekt jakiego się spodziewałem po trójce tych barbarzyńców został osiągnięty w 100%. Niech chaos i psychoza zawładną światem. To trzeba mieć w swoich zbiorach!